REKLAMA
REKLAMA

Część XIX: Dwie Ligi Mistrzów i odejście Ancelottiego (2020–2025)

REKLAMA
REKLAMA
Część XIX: Dwie Ligi Mistrzów i odejście Ancelottiego (2020–2025)
Piłkarze Realu Madryt cieszą się po zdobyciu piętnastego Pucharu Europy. (fot. Getty Images)

Poprzednią część historii Realu Madryt zakończyliśmy na wiośnie 2019 roku. Cristiano Ronaldo od roku był już piłkarzem Juventusu, Julen Lopetegui i Santiago Solari nie zdołali zapanować nad kryzysem, Ajax urządził Królewskim bolesne pożegnanie z Ligą Mistrzów na Santiago Bernabéu, a Florentino Pérez po raz kolejny sięgnął po Zinédine'a Zidane'a. Francuz wrócił w marcu, niespełna dziesięć miesięcy po swoim niespodziewanym odejściu. Sezonu uratować już nie mógł. Miał za to dostać możliwość zbudowania nowego zespołu.

REKLAMA
REKLAMA

Latem 2019 roku Real przeprowadził największą operację kadrową od wielu lat. Najważniejszym transferem był Eden Hazard. Belg przychodził z Chelsea jako jeden z najlepszych piłkarzy Premier League i człowiek, który miał wypełnić choć część pustki pozostawionej po Cristiano. Obok niego sprowadzono Lukę Jovicia, Ferlanda Mendy'ego i Édera Militão, a do pierwszej drużyny dołączył także pozyskany wcześniej Rodrygo. Hazard podpisał pięcioletni kontrakt, Mendy i Jović sześcioletnie umowy, podobnie jak wcześniej Militão. To miało być otwarcie nowego cyklu. Z perspektywy kolejnych lat okazało się, że największe role odegrają jednak niekoniecznie ci, na których latem 2019 roku skierowane były wszystkie światła.

Hazard od początku miał problemy z wejściem na poziom prezentowany w Londynie, a gdy w listopadzie wydawało się, że Belg zaczyna łapać właściwy rytm, doznał urazu kostki. To był początek całej serii problemów zdrowotnych, które ostatecznie sprawiły, że transfer mający symbolizować nową erę stał się jednym z największych rozczarowań w historii klubu. Hazard spędził w Madrycie cztery sezony i rozegrał zaledwie 76 oficjalnych spotkań. Zupełnie inaczej potoczyły się historie Mendy'ego, Militão czy Rodrygo, którzy z czasem stali się ważnymi elementami kolejnej zwycięskiej drużyny.

REKLAMA
REKLAMA

Real Zidane'a długo nie zachwycał, ale stopniowo odzyskiwał stabilność. Pierwsze trofeum przyszło w styczniu 2020 roku w Arabii Saudyjskiej. Królewscy najpierw pokonali Valencię 3:1, a w finale zmierzyli się z Atlético. Po 120 minutach było 0:0. Jednym z najbardziej zapamiętanych obrazków meczu pozostał faul Federico Valverde na Álvaro Moracie, który wychodził sam na sam z Thibaut Courtois. Urugwajczyk zobaczył czerwoną kartkę, lecz zatrzymał akcję mogącą dać Atlético zwycięstwo. O wszystkim rozstrzygnęły rzuty karne, w których Real wygrał 4:1. Valverde został wybrany najlepszym piłkarzem finału.

Nikt nie przypuszczał wtedy, że za kilka tygodni piłka przestanie być najważniejsza. W marcu 2020 roku pandemia COVID-19 zatrzymała rozgrywki w Hiszpanii i praktycznie całej Europie. La Liga wróciła dopiero w czerwcu, już bez kibiców. Real nie grał nawet na Santiago Bernabéu. Trwająca przebudowa stadionu i zamknięte trybuny sprawiły, że drużyna przeniosła domowe spotkania na Estadio Alfredo Di Stéfano w Valdebebas.

Po wznowieniu sezonu Królewscy byli bezbłędni. Wygrali dziesięć kolejnych meczów ligowych i odebrali Barcelonie pierwsze miejsce. 16 lipca zwycięstwo 2:1 nad Villarrealem przypieczętowało 34. mistrzostwo Hiszpanii. Real zdobył tytuł przede wszystkim dzięki regularności i defensywie – w całych rozgrywkach stracił tylko 25 bramek, a Courtois sięgnął po Trofeo Zamora. Karim Benzema, który po odejściu Cristiano przejął znacznie większą odpowiedzialność za zdobywanie bramek, zakończył ligę z 21 trafieniami.

REKLAMA
REKLAMA

Nie udało się za to odwrócić losów rywalizacji w Lidze Mistrzów. Jeszcze przed wybuchem pandemii Manchester City wygrał na Bernabéu 2:1. Rewanż rozegrano dopiero 7 sierpnia. Real potrzebował odrabiać straty, ale dwa błędy Raphaëla Varane'a zostały wykorzystane przez gospodarzy i Anglicy ponownie zwyciężyli 2:1. Zespół Pepa Guardioli awansował do ćwierćfinału z wynikiem 4:2 w dwumeczu.

Mistrzostwo w wyjątkowych okolicznościach pozwoliło Zidane'owi odzyskać część tego, co stracono po odejściu Cristiano, ale następny sezon okazał się znacznie trudniejszy. Real funkcjonował w warunkach pandemicznych ograniczeń finansowych, a drużynę przez wiele miesięcy prześladowały kontuzje. Królewscy nie zdobyli żadnego trofeum.

W Pucharze Króla przyszła sensacyjna porażka po dogrywce z trzecioligowym Alcoyano. W Superpucharze Hiszpanii lepszy w półfinale okazał się Athletic. W lidze Real walczył do ostatniej kolejki, lecz tytuł trafił do Atlético. Najdalej Królewscy zaszli w Lidze Mistrzów. Po wyeliminowaniu Atalanty i Liverpoolu zameldowali się w półfinale, ale tam zatrzymała ich Chelsea. Po remisie 1:1 w Madrycie londyński zespół wygrał rewanż 2:0 i później sięgnął po Puchar Europy.

REKLAMA
REKLAMA

Sport nie był jednak wiosną 2021 roku jedynym tematem wokół Realu. 18 kwietnia dwanaście wielkich europejskich klubów ogłosiło utworzenie Superligi. Florentino Pérez został pierwszym przewodniczącym nowych rozgrywek. Projekt wywołał gwałtowną reakcję UEFA, federacji krajowych, lig, polityków i znacznej części środowiska kibicowskiego. W ciągu kilkudziesięciu godzin większość założycieli zaczęła się wycofywać. Superliga w zapowiedzianej formie nie wystartowała, ale Real Madryt pozostał jednym z klubów kontynuujących walkę o projekt na drodze prawnej. Spór o model europejskiej piłki miał ciągnąć się przez kolejne lata.

27 maja 2021 roku klub poinformował, że Zidane zdecydował się zakończyć swoją drugą kadencję. Tym razem nie odchodził jako zdobywca trzeciej z rzędu Ligi Mistrzów, lecz po pierwszym od jedenastu lat sezonie bez żadnego trofeum. Nie zmieniało to jednak jego miejsca w historii. Łącznie podczas dwóch okresów na ławce Francuz poprowadził Real do dwóch mistrzostw Hiszpanii i trzech kolejnych triumfów w Lidze Mistrzów, pozostając jedną z najważniejszych postaci całej ery Florentino Péreza.

Kończyła się nie tylko kolejna kadencja Zidane'a. Latem 2021 roku Madryt opuściło dwóch podstawowych stoperów wielkiej drużyny poprzedniej dekady. Sergio Ramos odszedł po szesnastu sezonach, 671 spotkaniach, 101 bramkach i 22 zdobytych trofeach. Kilka tygodni później Real osiągnął porozumienie z Manchesterem United w sprawie transferu Raphaëla Varane'a. Francuz żegnał się po dziesięciu latach, 360 meczach i 18 tytułach. Para, która przez lata stanowiła fundament defensywy Królewskich, zniknęła z szatni w jednym oknie transferowym.

REKLAMA
REKLAMA

Następcą Zidane'a został Carlo Ancelotti. Informacja przyjęta została bez podobnej ekscytacji jak jego pierwsze zatrudnienie w 2013 roku. Włoch wracał po pracy w Bayernie, Napoli i Evertonie, a Real podpisał z nim trzyletnią umowę. Kibice doskonale jednak pamiętali, co wydarzyło się podczas jego pierwszej kadencji: to właśnie z Ancelottim na ławce Królewscy zdobyli w Lizbonie wyczekiwaną przez dwanaście lat La Décimę.

Do zespołu dołączył David Alaba, który przyszedł po wygaśnięciu kontraktu z Bayernem, a w ostatnim dniu okna Real sprowadził z Rennes zaledwie 18-letniego Eduardo Camavingę. Nie były to transfery porównywalne pod względem rozgłosu z zakupami z 2009 czy 2019 roku. Kluczowe okazało się jednak to, co Ancelotti zastał już w Madrycie.

Benzema znajdował się na absolutnym szczycie kariery, Luka Modrić wciąż potrafił decydować o największych spotkaniach, Toni Kroos i Casemiro pozostawali filarami środka pola, a Vinícius zrobił ogromny krok do przodu. Brazylijczyk, wcześniej krytykowany za podejmowanie decyzji i skuteczność, zamienił się w jednego z najgroźniejszych skrzydłowych w Europie. Ancelotti dał mu zaufanie, którego ten potrzebował, a współpraca Viníciusa z Benzemą stała się jednym z symboli sezonu.

REKLAMA
REKLAMA

We wrześniu 2021 roku wydarzyło się też coś, na co madridistas czekali półtora roku. Po 560 dniach Real wrócił na Santiago Bernabéu. Przebudowa wciąż trwała, stadion daleki był od ukończenia, ale 12 września Królewscy ponownie zagrali u siebie przy Concha Espina i pokonali Celtę 5:2. Benzema zdobył hat-tricka, a Camavinga strzelił gola kilka minut po wejściu na boisko w swoim debiucie.

Pierwsze trofeum drugiej kadencji Ancelottiego przyszło w styczniu 2022 roku. W półfinale Superpucharu Hiszpanii Real pokonał po dogrywce Barcelonę 3:2, a zwycięską bramkę zdobył Valverde. W finale Królewscy wygrali z Athletikiem 2:0 po trafieniach Modricia i Benzemy. Courtois w końcówce obronił jeszcze rzut karny Raúla Garcíi.

W La Lidze nie było większych wątpliwości. 30 kwietnia, cztery kolejki przed końcem, Real rozbił Espanyol 4:0 i zapewnił sobie 35. mistrzostwo Hiszpanii. Na koniec miał trzynaście punktów przewagi nad drugą Barceloną. Benzema został królem strzelców z 27 trafieniami. To wszystko miało jednak zejść na dalszy plan wobec tego, co wydarzyło się w Lidze Mistrzów.

Droga do 14. Pucharu Europy jest jedną z najbardziej nieprawdopodobnych w całej historii Realu.

REKLAMA
REKLAMA

W pierwszym meczu 1/8 finału Paris Saint-Germain wygrało w Paryżu 1:0 po późnym golu Kyliana Mbappé. W rewanżu Francuz ponownie trafił i po pierwszej połowie PSG prowadziło w całym dwumeczu już 2:0. Wydawało się, że Real stoi nad przepaścią. Wtedy rozpoczęło się osiemnaście minut Benzemy. Francuz najpierw wykorzystał pressing na Gianluigim Donnarummie, a później dołożył dwa kolejne gole. Między 61. a 78. minutą skompletował hat-tricka i Bernabéu po raz pierwszy w tamtej edycji przeżyło wieczór, który trudno było racjonalnie wytłumaczyć.

Ćwierćfinał z Chelsea miał przebiegać spokojniej. Na Stamford Bridge Benzema ponownie zdobył trzy bramki i Real wygrał 3:1. Rewanż zamienił się jednak w kolejny thriller. Chelsea prowadziła w Madrycie już 3:0 i w tamtym momencie to obrońcy trofeum byli w półfinale. W 80. minucie Modrić zagrał zewnętrzną częścią stopy jedno z najlepszych podań w swojej karierze, a Rodrygo doprowadził do dogrywki. W niej Benzema zdobył bramkę na 2:3. Real przegrał mecz, ale wygrał dwumecz 5:4.

Półfinał z Manchesterem City przekroczył nawet to. Na Etihad gospodarze przez długie fragmenty dominowali i wygrywali kolejno 2:0, 3:1 i 4:2, lecz Real za każdym razem pozostawał przy życiu. Skończyło się na 4:3. Rewanż długo wyglądał na koniec madryckiej przygody. Riyad Mahrez trafił w 73. minucie i City prowadziło w całym dwumeczu 5:3.

REKLAMA
REKLAMA

W 90. minucie Rodrygo strzelił na 1:1. Kilkadziesiąt sekund później Brazylijczyk trafił głową po raz drugi.

Bernabéu eksplodowało.

W dogrywce Benzema wywalczył rzut karny i sam wykorzystał jedenastkę. Real wygrał 3:1, w dwumeczu 6:5 i awansował do finału. Po PSG, Chelsea i City trudno było już mówić o jednym szczęśliwym wieczorze. Królewscy trzy razy znajdowali się praktycznie poza rozgrywkami i trzy razy wracali.

28 maja 2022 roku w Paryżu przeciwnikiem Realu był Liverpool. Tym razem nie potrzeba było remontady. Potrzeba było Thibaut Courtois. Belg rozegrał jeden z najlepszych meczów bramkarza w historii finałów Ligi Mistrzów, zanotował dziewięć interwencji i został wybrany najlepszym zawodnikiem spotkania. W 59. minucie Federico Valverde dograł piłkę wzdłuż bramki, a Vinícius zamknął akcję na dalszym słupku. 1:0.

Real Madryt zdobył Puchar Europy po raz czternasty.

Benzema zakończył sezon z 44 bramkami we wszystkich rozgrywkach, był najlepszym strzelcem zarówno La Ligi, jak i Ligi Mistrzów, w której zdobył 15 goli. Kilka miesięcy później odebrał Złotą Piłkę. Dla Francuza była to kulminacja niezwykłej przemiany – przez lata pozostawał partnerem dla Cristiano, a po odejściu Portugalczyka został liderem ataku i ostatecznie najlepszym piłkarzem świata.

REKLAMA
REKLAMA

Décimocuarta była jednocześnie ostatnim wielkim wspólnym zdjęciem kilku ludzi poprzedniej epoki. Po sezonie Marcelo pożegnał się z Realem po 16 latach, 546 meczach i rekordowych wówczas 25 trofeach. To właśnie on jako kapitan podnosił w Paryżu Puchar Europy. Odeszli też Gareth Bale i Isco. Obaj żegnali się po dziewięciu latach i pięciu zdobytych Pucharach Europy.

Przebudowa postępowała. Latem 2022 roku Real sprowadził Antonio Rüdigera z Chelsea i Auréliena Tchouaméniego z Monaco. Jednocześnie dobiegła końca historia słynnego środka pola Kroos–Casemiro–Modrić. Manchester United wykupił Brazylijczyka. Casemiro opuszczał Madryt z 18 trofeami, w tym pięcioma Pucharami Europy.

Nowy sezon zaczął się od kolejnego trofeum. W Helsinkach Real pokonał Eintracht Frankfurt 2:0 w Superpucharze Europy po golach Alaby i Benzemy. W październiku kapitan odebrał Złotą Piłkę, a w lutym 2023 roku Królewscy zostali klubowymi mistrzami świata po szalonym finale z Al-Hilal wygranym 5:3. Vinícius i Valverde zdobyli po dwie bramki.

Był to jednak sezon znacznie mniej równy niż poprzedni. Barcelona odzyskała mistrzostwo Hiszpanii, a Real zdołał odpowiedzieć sukcesem w Pucharze Króla. W finale na Estadio La Cartuja Królewscy pokonali Osasunę 2:1. Rodrygo otworzył wynik już w 2. minucie, a po wyrównaniu rywala strzelił również zwycięskiego gola. Był to 20. Puchar Króla w historii Realu i trzecie trofeum zespołu w sezonie.

REKLAMA
REKLAMA

W Lidze Mistrzów wszystko przez długi czas wyglądało znajomo. Real pojechał na Anfield i mimo szybkiej straty dwóch bramek rozbił Liverpool 5:2. Następnie wyeliminował Chelsea i ponownie trafił w półfinale na Manchester City. Na Bernabéu było 1:1. Rok wcześniej taki wynik przed rewanżem na Etihad nikogo w Madrycie by nie przestraszył. Tym razem nie było jednak cudu. City rozegrało kapitalne spotkanie, wygrało 4:0 i zadało Realowi jedną z najbardziej dotkliwych europejskich porażek w ostatnich latach. Dwumecz zakończył się wynikiem 5:1.

Kilka tygodni później skończyła się era Benzemy. Klub poinformował 4 czerwca 2023 roku, że Francuz odejdzie po zakończeniu sezonu. Po czternastu latach zostawiał za sobą 648 spotkań, 354 bramki i 25 trofeów. Tylko Cristiano Ronaldo zdobył dla Realu więcej goli. W tym samym oknie rozwiązano kontrakt z Hazardem. Belg odchodził jako zupełne przeciwieństwo Benzemy – transferowany jako przyszła największa gwiazda drużyny, nigdy nie zdołał stać się jej kluczowym zawodnikiem.

Real tracił zdobywcę Złotej Piłki i nie sprowadził w jego miejsce klasycznej gwiazdy na środek ataku. Największym transferem lata 2023 roku był 19-letni Jude Bellingham z Borussii Dortmund. Anglik podpisał kontrakt na sześć sezonów. Do drużyny wrócił Brahim Díaz, sprowadzono Frana Garcíę, a Joselu trafił do Madrytu z Espanyolu.

REKLAMA
REKLAMA

Ancelotti znalazł sposób, by wykorzystać nową kadrę. Bellingham został przesunięty wysoko, często pojawiał się w polu karnym za Viníciusem i Rodrygo i od pierwszych tygodni zaczął strzelać gole. Anglik nie potrzebował okresu adaptacyjnego. Trafiał regularnie, zdobył dwie bramki w pierwszym Klasyku rozegranym w Barcelonie, a jego charakterystyczna celebracja z rozłożonymi rękami szybko stała się jednym z obrazków sezonu.

Jeszcze zanim rozgrywki ruszyły, Real otrzymał jednak potężny cios. Thibaut Courtois zerwał więzadło krzyżowe przednie w lewym kolanie. Kilka dni później ten sam uraz spotkał Édera Militão. W grudniu więzadło krzyżowe zerwał również David Alaba. W ciągu kilku miesięcy z gry na bardzo długi czas wypadli podstawowy bramkarz i trzej czołowi defensorzy zespołu.

Mimo tego Real nie pękł. Andrij Łunin wykorzystał swoją szansę w bramce, Antonio Rüdiger stał się liderem obrony, a Ancelotti przez kolejne miesiące przesuwał zawodników i dostosowywał ustawienie do tego, co pozostało mu do dyspozycji.

W styczniu 2024 roku Królewscy zdobyli Superpuchar Hiszpanii. Półfinał z Atlético zakończył się wynikiem 5:3 po dogrywce. W finale Real rozbił Barcelonę 4:1, a Vinícius potrzebował niespełna czterdziestu minut, by skompletować hat-tricka. Rodrygo dołożył czwarte trafienie.

REKLAMA
REKLAMA

W lidze drużyna była niemal bezbłędna. 4 maja zwycięstwo 3:0 nad Cádizem, połączone z późniejszą porażką Barcelony z Gironą, zapewniło Realowi 36. mistrzostwo Hiszpanii na cztery kolejki przed końcem. Królewscy zakończyli sezon z dziesięcioma punktami przewagi nad Barceloną, strzelili 87 goli i stracili tylko 26. Przez 38 kolejek przegrali zaledwie raz.

Liga Mistrzów ponownie miała własną dramaturgię.

W ćwierćfinale Real trafił na Manchester City. Pierwszy mecz na Bernabéu zakończył się remisem 3:3. W rewanżu mistrzowie Anglii zepchnęli Królewskich do głębokiej defensywy. Rodrygo dał Realowi prowadzenie, Kevin De Bruyne wyrównał, a po 120 minutach było 1:1. O awansie decydowały rzuty karne. Łunin obronił strzały Bernardo Silvy i Mateo Kovačicia, a decydującą jedenastkę wykorzystał Rüdiger. Real wyeliminował zespół, który rok wcześniej rozbił go 4:0.

W półfinale czekał Bayern. W Monachium było 2:2. W rewanżu na Bernabéu Alphonso Davies dał Niemcom prowadzenie w 68. minucie i przez kolejne dwadzieścia minut Bayern znajdował się w finale.

Ancelotti wpuścił Joselu.

W 88. minucie napastnik wykorzystał błąd Manuela Neuera i wyrównał. Chwilę później trafił ponownie. Gol początkowo został anulowany z powodu spalonego, ale VAR zmienił decyzję. Joselu, wychowanek Realu, który kilka lat wcześniej pojawiał się na trybunach Stade de France jako kibic podczas finału z Liverpoolem, wysłał Królewskich na Wembley.

REKLAMA
REKLAMA

1 czerwca 2024 roku rywalem była Borussia Dortmund. Niemcy rozegrali bardzo dobrą pierwszą połowę i stworzyli kilka znakomitych sytuacji, ale nie pokonali Courtois, który zdążył wrócić po wielomiesięcznej rehabilitacji i odzyskał miejsce w bramce na finał. Real przetrwał, a później zrobił to, co robił w europejskich finałach przez dziesięciolecia.

W 74. minucie Dani Carvajal wykorzystał dośrodkowanie Kroosa z rzutu rożnego i głową strzelił na 1:0. Dziewięć minut później Vinícius wykorzystał błąd rywala i przypieczętował zwycięstwo.

Real Madryt zdobył 15. Puchar Europy.

Ancelotti po raz drugi podczas swojej drugiej kadencji kończył sezon z Ligą Mistrzów, mistrzostwem Hiszpanii i Superpucharem Hiszpanii. Co szczególnie istotne, robił to już z drużyną bardzo różną od tej, którą obejmował trzy lata wcześniej. Ramos, Varane, Marcelo i Casemiro byli poza klubem, Benzema odszedł poprzedniego lata, a główne role coraz częściej należały do Viníciusa, Bellinghama, Valverde, Camavingi, Tchouaméniego i Rodrygo. Przebudowa odbywała się w trakcie wygrywania.

W Londynie po raz ostatni w koszulce Realu zagrał Toni Kroos. Niemiec jeszcze przed finałem ogłosił, że po mistrzostwach Europy zakończy karierę. Odchodził z Madrytu po 465 spotkaniach i 23 trofeach, w tym sześciu Pucharach Europy – pięciu zdobytych z Realem. Niedługo później klub opuścił również Nacho. Kapitan żegnał się po 364 oficjalnych meczach i z rekordowymi wówczas 26 trofeami. To były kolejne dwa pożegnania ludzi, którzy pamiętali początek wielkiej europejskiej serii z poprzedniej dekady.

REKLAMA
REKLAMA

Przed sezonem 2024/25 do Madrytu wreszcie trafił piłkarz, na którego czekano od lat. 3 czerwca Real oficjalnie poinformował o podpisaniu pięcioletniego kontraktu z Kylianem Mbappé. Francuz przychodził bez kwoty odstępnego po wygaśnięciu umowy z Paris Saint-Germain. Do drużyny dołączył również 18-letni Endrick.

Pierwszy oficjalny mecz Mbappé trudno było zaplanować lepiej. 14 sierpnia w Warszawie Real zmierzył się z Atalantą o Superpuchar Europy. Valverde otworzył wynik, a w 68. minucie Bellingham podał do Francuza, który zdobył swoją pierwszą bramkę w białej koszulce. Królewscy wygrali 2:0 i po raz szósty zdobyli Superpuchar Europy. Dla Ancelottiego był to piąty taki triumf w karierze – więcej niż miał wówczas jakikolwiek inny trener.

Zespół z Mbappé, Viníciusem, Bellinghamem i Rodrygo wyglądał na papierze jak kolejna wersja Galácticos. Boisko szybko pokazało jednak, że zebranie wielkich nazwisk nie oznacza automatycznie stworzenia wielkiej drużyny. Real miał problem z odnalezieniem równowagi, szczególnie po odejściu Kroosa, a jesienią zaczęła powiększać się lista kontuzjowanych.

6 października Dani Carvajal doznał katastrofalnego urazu prawego kolana – zerwał więzadło krzyżowe przednie, więzadło poboczne zewnętrzne i ścięgno mięśnia podkolanowego. Miesiąc później Éder Militão po raz drugi w ciągu kilkunastu miesięcy zerwał więzadło krzyżowe, tym razem w prawym kolanie, uszkadzając również obie łąkotki. David Alaba cały czas dochodził do siebie po swoim zerwaniu ACL i wrócił do gry dopiero w styczniu 2025 roku, po 399 dniach przerwy.

REKLAMA
REKLAMA

Problemy były widoczne także w największych spotkaniach. 26 października Barcelona Hansiego Flicka przyjechała na Bernabéu i wygrała 4:0. Był to pierwszy poważny sygnał, że mimo ogromnego potencjału ofensywnego Real nie funkcjonuje tak dobrze jak kilka miesięcy wcześniej.

Rok 2024 Królewscy zakończyli mimo wszystko kolejnym trofeum. 18 grudnia w finale Pucharu Interkontynentalnego pokonali Pachucę 3:0 po bramkach Mbappé, Rodrygo i Viníciusa. Było to piąte trofeum zdobyte przez klub w roku kalendarzowym po Superpucharze Hiszpanii, mistrzostwie, Lidze Mistrzów i Superpucharze Europy. Dla Ancelottiego miało ono dodatkowe znaczenie. Był to jego 15. tytuł jako trenera Realu, dzięki czemu wyprzedził Miguela Muñoza i stał się najbardziej utytułowanym szkoleniowcem w historii klubu.

Nie był to jednak początek kolejnej zwycięskiej wiosny.

W styczniu Barcelona ponownie boleśnie obnażyła problemy Realu. Mbappé szybko otworzył wynik finału Superpucharu Hiszpanii, ale później Katalończycy zdominowali spotkanie i wygrali 5:2. Raphinha zdobył dwie bramki, a Barcelona sięgnęła po pierwsze trofeum pod wodzą Flicka.

Liga Mistrzów po raz pierwszy była rozgrywana w nowym formacie. Real zakończył fazę ligową dopiero na 11. miejscu i zamiast bezpośredniego awansu do 1/8 finału musiał rozegrać baraż. Los ponownie skojarzył go z Manchesterem City.

REKLAMA
REKLAMA

Na Etihad gospodarze dwukrotnie obejmowali prowadzenie po golach Erlinga Haalanda. Real dwukrotnie odpowiadał, a w doliczonym czasie Bellingham zdobył bramkę na 3:2. Rewanż miał już zupełnie inny przebieg. Mbappé strzelił trzy gole i Królewscy zwyciężyli 3:1, eliminując City wynikiem 6:3 w dwumeczu. Był to jeden z tych wieczorów, po których wydawało się, że drużyna Ancelottiego ponownie zaczyna nabierać rozpędu w swojej ulubionej części sezonu.

W 1/8 finału czekało Atlético. Real wygrał pierwszy mecz 2:1, ale w rewanżu Conor Gallagher trafił już po kilkudziesięciu sekundach. Po 120 minutach w całym dwumeczu był remis 2:2 i ponownie potrzebne były rzuty karne. Największe emocje wywołała jedenastka Juliána Álvareza. Argentyńczyk trafił, lecz VAR dopatrzył się podwójnego kontaktu z piłką i gol został anulowany. UEFA później potwierdziła, że zgodnie z obowiązującymi przepisami decyzja była prawidłowa, jednocześnie zapowiadając rozmowy nad ewentualną zmianą tej interpretacji w przyszłości. Real wygrał serię 4:2.

Ćwierćfinał rozwiał złudzenia.

Arsenal wygrał pierwszy mecz w Londynie 3:0. Przed rewanżem Bernabéu żyło kolejną możliwą remontadą, ale tym razem magia stadionu nie wystarczyła. Anglicy zwyciężyli również w Madrycie, 2:1, i wyeliminowali obrońców trofeum wynikiem 5:1 w dwumeczu. Real po raz pierwszy od 2020 roku nie dotarł przynajmniej do półfinału Ligi Mistrzów.

REKLAMA
REKLAMA

Pozostawały krajowe rozgrywki, ale tam czekała Barcelona.

26 kwietnia oba zespoły spotkały się w Sewilli w finale Pucharu Króla. Pedri dał Barcelonie prowadzenie, lecz Real odpowiedział po przerwie. Mbappé wyrównał z rzutu wolnego, a Tchouaméni strzelił na 2:1. Ferran Torres doprowadził jednak do dogrywki. W 116. minucie Jules Koundé wykorzystał stratę Królewskich i uderzeniem zza pola karnego zdobył bramkę na 3:2. Barcelona sięgnęła po puchar.

Dwa tygodnie później odbył się kolejny Klasyk, tym razem praktycznie o mistrzostwo Hiszpanii. Real zaczął znakomicie i po czternastu minutach prowadził 2:0 po dwóch golach Mbappé. Barcelona jeszcze przed przerwą odpowiedziała czterema trafieniami. Francuz skompletował później hat-tricka, lecz gospodarze zwyciężyli 4:3.

Była to czwarta porażka Realu w czwartym oficjalnym Klasyku sezonu: 0:4 na Bernabéu w lidze, 2:5 w finale Superpucharu, 2:3 po dogrywce w finale Pucharu Króla i 3:4 w Barcelonie. Trudno było znaleźć bardziej wymowny symbol zmiany układu sił w Hiszpanii. 15 maja Barcelona zapewniła sobie mistrzostwo na dwie kolejki przed końcem.

Paradoksalnie pierwszy sezon Mbappé trudno było uznać za nieudany pod względem indywidualnym. Francuz zdobył 43 bramki w 56 spotkaniach. W La Lidze trafił 31 razy, został królem strzelców i sięgnął po Złoty But dla najskuteczniejszego strzelca lig europejskich. Problem polegał na tym, że po sezonie, w którym Real zdobył niemal wszystko, tym razem dwa najważniejsze krajowe trofea i Liga Mistrzów trafiły poza Madryt.

REKLAMA
REKLAMA

Wraz z kolejnymi porażkami coraz wyraźniej było widać, że czas Ancelottiego w Madrycie dobiega końca. 12 maja 2025 roku brazylijska federacja zrobiła coś wyjątkowo nietypowego: jeszcze przed oficjalnym komunikatem Realu ogłosiła, że Włoch zostanie nowym selekcjonerem reprezentacji Brazylii i obejmie ją przed czerwcowymi meczami eliminacji mundialu.

Real potwierdził rozstanie 23 maja. Dzień później Ancelotti po raz ostatni usiadł na ławce Królewskich na Santiago Bernabéu. Rywalem był Real Sociedad. Mbappé zdobył dwie bramki, gospodarze zwyciężyli 2:0, a po końcowym gwizdku stadion pożegnał zarówno trenera, jak i Lukę Modricia, dla którego był to ostatni ligowy występ na Bernabéu w barwach Realu. Chorwat miał jeszcze zagrać z klubem na Klubowych Mistrzostwach Świata, już pod wodzą następcy Ancelottiego.

Włoch kończył swoją historię w Realu z 353 meczami i 250 zwycięstwami. Ważniejsze było jednak 15 trofeów zdobytych podczas dwóch kadencji: trzech Pucharów Europy, trzech tytułów klubowego mistrza świata, trzech Superpucharów Europy, dwóch mistrzostw Hiszpanii, dwóch Pucharów Króla i dwóch Superpucharów Hiszpanii. Żaden trener w historii klubu nie zdobył więcej.

REKLAMA
REKLAMA

Gdy Ancelotti wracał w 2021 roku, w podstawowej jedenastce Realu wciąż znajdowali się Modrić, Kroos, Casemiro i Benzema. Ramos dopiero co odchodził, Varane był jeszcze zawodnikiem klubu, Vinícius pozostawał bardziej obietnicą niż gwiazdą, Camavinga nie został jeszcze kupiony, Bellingham grał w Dortmundzie, a Mbappé w PSG.

Cztery lata później niemal nic nie wyglądało tak samo.

Ramos, Varane, Marcelo, Casemiro, Benzema, Kroos i Nacho odeszli. Vinícius został jednym z najlepszych piłkarzy świata. Valverde wyrósł na jednego z liderów zespołu. Camavinga i Tchouaméni przejmowali środek pola. Bellingham stał się gwiazdą Realu praktycznie od pierwszego meczu. Mbappé wreszcie założył białą koszulkę. Równolegle stary Santiago Bernabéu zamieniał się w zupełnie nowy stadion.

Najbardziej niezwykłe było jednak to, że wielka wymiana pokoleniowa nie odbywała się podczas kilkuletniej sportowej pustki. Real przebudowywał drużynę, a jednocześnie wygrywał.

Paryż w 2022 roku i Londyn w 2024 roku dały klubowi 14. i 15. Puchar Europy. Do tego doszły dwa mistrzostwa Hiszpanii i kolejne krajowe oraz międzynarodowe trofea. Benzema zdobył Złotą Piłkę, Vinícius strzelał gole w dwóch finałach Ligi Mistrzów, Courtois rozegrał legendarny finał w Paryżu, Rodrygo dokonał cudu przeciwko Manchesterowi City, Joselu przeżył swój wieczór życia z Bayernem, a Bellingham wszedł na Bernabéu tak, jakby grał tam od lat.

REKLAMA
REKLAMA

Sezon 2024/25 przypomniał jednocześnie, że żadna epoka nie trwa wiecznie. Zespół stracił równowagę, został czterokrotnie pokonany przez Barcelonę, odpadł z Ligi Mistrzów po zdecydowanej porażce z Arsenalem i nie zdobył żadnego z trzech najważniejszych trofeów sezonu. Ancelotti, który przez cztery lata z niezwykłą skutecznością przeprowadzał Real pomiędzy dwiema generacjami, doszedł do końca swojej drogi.

24 maja 2025 roku schodził z murawy Bernabéu nie tylko jako trener, który właśnie zakończył kolejną kadencję.

Odchodził jako najbardziej utytułowany trener w historii Realu Madryt.

Czytaj kolejne newsy bez przeklikiwania

Jako Socio korzystasz z widoku Aktualności+, w którym kolejne artykuły wyświetlają się w całości, jeden pod drugim. Wystarczy przewijać.

  • Aktualności+
  • Bez reklam
  • Priorytetowy support
Zobacz Aktualności+ od 12,50 zł /mies.przy płatności rocznej
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (0)

REKLAMA