Mimo eksplozji talentu Fede Valverde i ogólnej przemiany pokoleniowej pomocnik niezmiennie obstawał przy swoim. Jego celem jest zakończenie kariery w Realu Madryt, co po raz ostatni powtórzył w tym tygodniu. Patrząc na jego boiskowy błysk, trudno mu tego prawa odmowić.
Modrić bowiem mimo zdobytej w już podeszłym piłkarsko wieku Złotej Piłki nie odpuścił. Na przestrzeni tygodnia Luka dwa razy musiał przejmować w dużej mierze obowiązki Casemiro. Na jego twarzy nie było widać jednak żadnego grymasu, a 35 lat na karku po raz kolejny pozostało jedynie niewiele znaczącą liczbą w dokumentach. Z Villarrealem odzyskał dziewięć piłek, najwięcej spośród wszystkich piłkarzy biorących udział w spotkaniu. Był w tym aspekcie trzy razy skuteczniejszy chociażby od Kroosa. Przeciwko Interowi Chorwat zaliczył taką samą liczbę odbiorów i znów był pod tym względem najlepszy w zespole. Druga młodość.
Obecność Modricia wciąż dodaje drużynie tlenu, zwłaszcza w rozegraniu. Przeciwko Villarrealowi Luka zaliczył 97% celnych podań. W Mediolanie natomiast, gdzie drużyna częściej niż zwykle utrzymywała się przy piłce, wykonał 109 podań. Zidane widzi też w doświadczonym pomocniku drogowskaz dla Martina Ødegaarda, którego trener stopniowo stara się wdrażać do składu. Między Norwegiem i Chorwatem czuć zresztą pewną chemię. Modrić wziął młodszego kolegę pod skrzydła i zawsze służy mu dobrą radą. Na boisku odciąża go także z zadań defensywnych, dzięki czemu 21-latek może czuć się o wiele bardziej swobodnie.
Przedłużenie kontraktu z Modriciem wydaje się coraz bardziej uzasadnione z każdym dotknięciem przez niego piłki. Podobnie zresztą jak w przypadku Sergio Ramosa i Lucasa. Trzech weteranów stale stara się podtrzymywać drużynę zarówno w lepszych, jak i gorszych chwilach.
Komentarze (16)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się