Real Madryt wysoko pokonał Maccabi Tel Awiw, notując w ten sposób czwarte zwycięstwo z rzędu w Eurolidze. W dzisiejszym spotkaniu podopieczni Pabla Laso byli zdecydowanie lepsi od rywali. Znakomita pierwsza kwarta dała drużynie przewagę i spokój na resztę meczu. Izraelczycy nie byli w stanie wrócić do meczu, mimo bardzo dobrej gry duetu Wilbekin-Žižić. Dwóch zawodników to było jednak za mało na Real Madryt, gdzie aż czterech graczy osiągnęło granicę 10 punktów.
Pierwsza kwarta w wykonaniu Realu Madryt była niemal perfekcyjna. Campazzo dyrygował zespołem, notując aż 6 asyst w tej części spotkania, a pozostałym graczom dopisywała skuteczność. Deck dawał się rywalom we znaki pod koszem, a do tego wszyscy trafiali z dystansu. Królewscy zaliczyli aż 6 celnych „trójek” na 9 prób. Maccabi nie wytrzymywało takiego tempa i zostawało w tyle. Jedynie Žižić czy Wilbekin potrafili zaskoczyć defensywę gospodarzy. Po 10 minutach Real Madryt prowadził 29:18.
Druga część rozpoczęła się od błędów z obu stron. Real Madryt zaliczył dwie proste straty i Maccabi to wykorzystało, żeby zmniejszyć stratę do 6 punktów. Na pierwszy celny kosz Blancos czekali niemal 3 minuty. Na szczęście to poderwało drużynę i przewaga znów przekroczyła 10 oczek. Wtedy Rudy zderzył się z Carrollem i pierwszy z nich z powodu bólu kolana musiał opuścić parkiet. Zespół radził sobie bez niego. Mimo że druga kwarta była o wiele mniej efektowna i bardziej wyrównana, to Królewscy mogli być zadowoleni, schodząc na przerwę z prowadzeniem 45:32.
Po zmianie stron mecz wyglądał podobnie jak w drugiej kwarcie. Wyrównana walka i kontrola rytmu ze strony Królewskich. Wilbekin z Žižiciem próbowali przywrócić Maccabi do gry, jednak gospodarze za każdym razem mieli przygotowaną odpowiedź. Świetnie pod koszem spisywał się Deck oraz Tavares. Dobrą wiadomością był powrót na parkiet Rudy’ego. Okazało się, że jego uraz nie jest groźny. Przed decydującą kwartą Blancos wygrywali 62:50.
W ostatniej części spotkania Real Madryt szybko przypieczętował zwycięstwo. Kilka skutecznych ataków połączonych z solidną defensywą pozwoliło podwoić przewagę. W tej sytuacji naturalne było zwolnienie tempa i spokojne dotrwanie do końca spotkania. Zwycięstwo z Maccabi jest bardzo ważne, jednak należy pamiętać, że już w piątek do Madrytu przylatuje Fenerbahçe.
79 – Real Madryt (29+16+17+17): Randolph (15), Abalde (7), Campazzo (9), Deck (16), Tavares (10), Rudy (5), Alocén (3), Garuba (2), Carroll (0), Llull (10), Thompkins (2).
63 – Maccabi Tel Awiw (18+14+18+13): Bryant (4), Wilbekin (18), Caloiaro (0), Cohen (0), Žižić (14), Jones (9), Hunter (5), Dorsey (6), Blayzer (0), Bender (7), Sahar (0).
Komentarze (3)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się