– Kiedy trafiłem do Realu Madryt, bardzo pomógł mi Roberto Carlos. Przychodziłem z Flamengo, gdzie także panowała spora presja, więc byłem już trochę przyzwyczajony. Poza tym rozegrałem w Brazylii prawie 270 meczów, to inna sytuacja niż te, które widzimy dzisiaj. Mam na myśli zwłaszcza Viniciusa. On tak naprawdę nawet nie zdążył wyjść z wieku juniora i od razu został rzucony wśród profesjonalistów. Moja sytuacja wyglądała inaczej. Byłem już dość ograny, miałem 23 lata i więcej doświadczenia.
– Futbol się zmienił. Dziś wszystko dzieje się szybciej, taki jest trend. Za moich czasów było inaczej. By trafić do Europy, zwłaszcza do wielkiego klubu, musiałeś najpierw wiele dokonać w Brazylii. Dużo biegać, zaliczyć wiele dobrych meczów... Tak było ze mną. Piłka doświadcza jednak wielkich zmian. Tendencje się zmieniają i już raczej trudno byłoby je odwrócić.
– Real Madryt to codzienna presja, wielki klub, gdzie się nią oddycha w każdym kącie. Kibice, prasa... to skomplikowane. Granie tam nie jest łatwe. Z czasem się jednak przyzwyczajasz, zaczynasz rozumieć, ile znaczą występy w tej koszulce. To cena przynależności do takiej drużyny. Ja także tego doświadczyłem, choć co prawda w innej epoce. Oczekiwania, tak czy inaczej, były olbrzymie. Wiedziałem, z czym przyjdzie mi się mierzyć i że będę musiał pokonać presję. Trzeba być przygotowanym na ten klub fizycznie, technicznie i mentalnie.
Sávio w Madrycie grał między 1997 i 2002 rokiem, po czym odszedł na wypożyczenie do Bordeaux. W białej koszulce rozegrał 160 spotkań, w których strzelił 30 goli. Zdobył 3 Ligi Mistrzów, mistrzostwo, krajowy superpuchar i Puchar Interkontynentalny w 1998 roku. Po etapie we Francji wrócił do Hiszpanii, gdzie grał dla Realu Saragossa, Sociedad i Levante. W międzyczasie zaliczył także krótki powrót do Flamengo. Karierę zakończył w cypryjskim Anorthosisie w 2010 roku.
Komentarze (8)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się