W Arsenalu nie dzieje się dobrze. We wtorek w Premiership przegrali z Liverpoolem 1:0, a w 2006 roku na jedenaście spotkań wygrali zaledwie cztery. Czy to oznacza, że Arsenal jest słabą drużyną? Oczywiście, że nie, lecz na Santiago Bernabéu Kanonierzy zagrają mocno osłabieni, wystąpią młodzi piłkarze bez odpowiedniego doświadczenia i ogrania.
Ekipa prowadzona przez Arsena Wengera w lidze zajmuje dopiero 5. pozycję ze stratą 25 punktów do lidera Chelsea. Nad Arsenalem wisi poważne widmo niezakwalifikowania się do przyszłorocznej edycji Ligi Mistrzów. Od przyszłego roku drużyna z Londynu występować będzie na Emirates Stadium, a nie zaprezentowanie nowego stadionu na arenie europejskie byłoby prawdziwą katastrofą.
W dodatku w drużynie, która we wtorek przyleci do Madrytu nie zobaczymy: Clichy'ego, Ashley Cole'a, Campbella, Laurena. Niepewne są również występy Reyesa, Van Persiego i Cygana, przeciwko Królewskim nie zagra również, bojący się podróżowania samolotami, Dennis Bergkamp. Z tego powodu madridistas mogą odetchnąć, ale trzeba pamiętać, że wystąpią takie cracki jak Thierry Henry czy Cesc Fabregas.
Najgroźniejszym zawodnikiem Arsenalu będzie z pewnością ich najlepszy strzelec, Thierry Henry. (fot.: thierryhenry.com)
Arsenal przyjedzie osłabiony
Kanonierzy, znajdujący się w małym dołku, przylecą do Madrytu poważnie osłabieni
REKLAMA
Komentarze (154)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się