REKLAMA
REKLAMA

Prawdziwy mur

Ferland Mendy od kiedy trafił do Realu Madryt, nie zaznał jeszcze smaku ligowej porażki, jeśli tylko wychodził w pierwszym składzie. Zawodnik Królewskich był kluczowy również w Klasyku z Barceloną, gdy odzyskał wreszcie pozycję na lewej stronie obrony.
REKLAMA
REKLAMA
Prawdziwy mur
Fot. Getty Images

Statystyki tylko umacniają pozycję Mendy'ego jako bezdyskusyjnego zawodnika pierwszego składu, z Marcelo pozostającym coraz dalej za nim. Triumf w El Clásico jest tylko kolejnym uderzeniem pięścią w stół w wykonaniu Francuza, który odzyskał miejsce na lewej stronie defensywy po tym, jak z Szachtarem zagrał na prawej. Dwa mecze z rzędu Marcelo zaczynał w wyjściowej jedenastce i dwa mecze z rzędu Real Madryt przegrał. Przeciwko Barcelonie na Camp Nou Królewscy byli niczym mur w obronie, w której ważną rolę pełnił Ferland Mendy. Jego statystyki w białej koszulce są po prostu miażdżące: 23 razy wychodził od początku w meczach ligowych, z czego Los Blancos wygrali 17 i zremisowali 6.

REKLAMA
REKLAMA

Jedynym cierniem w boku Mendy'ego jest porażka z Betisem na Villamarín, gdy Francuz musiał pojawić się na boisku w 60. minucie po kontuzji Marcelo, gdy wynik jeszcze był remisowy. Ostatecznie Królewscy przegrali tamto spotkanie i jak do tej pory jest to jedyna porażka Ferlanda w meczu ligowym od kiedy trafił on na Santiago Bernabéu. 

Mendy udowodnił już, że obok Ramosa i Courtois jest prawdziwą skałą w defensywie Królewskich. Czyste konta Królewskich również są nierozerwalnie związane z obecnością byłego piłkarza Lyonu na murawie. W tym sezonie Francuz również potwierdza to, co mówią statystyki. Obecnie ma na koncie trzy zwycięstwa (Real Betis, Levante i Barcelona) oraz jeden remis (Real Sociedad). W meczu zakończonym porażką z Cádizem grał Marcelo, a Ferlanda nie było na boisku także przy porażkach z Mallorcą i Levante w ubiegłym sezonie. Wnioski są wręcz oczywiste.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (74)

REKLAMA