Wynik jakby lepszy, gra jakby lepsza, ale z grubsza – bez zmian. Real Madryt nie potrafił potwierdzić swoje przewagi, znów trzeba było się namęczyć, ale znów są trzy punkty.
I znów nie wiadomo, kto ma rację. Przecież jest sporo pozytywów. Gol Viníciusa to ozdoba meczu, a uderzenie to prawdopodobnie najlepszy jego strzał od momentu transferu do Realu Madryt. To, jak mało mogło zrobić Levante w pierwszej połowie, też zasługuje na uwagę i sporo pochwał. Do przerwy kontrola była bezdyskusyjna, podobnie zresztą jak przez pierwsze minuty drugiej części spotkania.
Ale… nie można zapominać o tym, co złe. A tego też było zbyt dużo. Oddanie przestrzeni Levante, zmiany Zidane'a, które niewiele zmieniły, wreszcie interwencje Courtois (jemu oczywiście należą się pochwały, ale dlaczego w ogóle musiał bronić tak często?) i drżenie o wynik do ostatnich minut. Inna sprawa, że Real Madryt do 60. minuty znów (tak, to słowo pojawia się często, bo tak właśnie jest) powinien był prowadzić wyżej i ze znacznie większym spokojem podejść do ostatnich 30 minut.
Było nerwowo, ale po raz kolejny są trzy punkty. Gra nie porywała, ale tradycyjnie można było wiele rzeczy zrobić lepiej. Vinícius pomógł i pokazał, że nie są mu obce piękne uderzenia, ale nie wykorzystał dwóch innych znakomitych okazji. Znamy pewnego zawodnika, który też poruszał się bliżej lewej strony boiska, ale w najważniejszych momentach pod bramką był perfekcyjny. Brazylijczyk taki nie jest, choć dziś i tak trzeba go wyróżnić pozytywnie.
Levante UD – Real Madryt 0:2 (0:1)
0:1 Vinícius 16'
0:2 Benzema 90'+5' (asysta: Rodrygo)
Levante: Aitor; Miramón, Vezo, Postigo, Clerc; Campaña, Vukčević (55' De Frutos), Malsa (73' Radoja), Bardhi; Morales (69' Dani Gómez), Roger (55' Melero).
Real Madryt: Courtois; Nacho, Varane, Ramos, Mendy; Valverde (89' Ødegaard), Casemiro, Modrić (89' Isco); Asensio (69' Lucas), Benzema, Vinícius (69' Rodrygo).
Komentarze (820)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się