Mendy kończył poprzedni sezon jako podstawowy lewy obrońca w najważniejszych meczach, choć też nie w stu procentach przypadków. Marcelo także dostawał szanse w potyczkach z wielkimi, by wspomnieć chociażby wyjazdowy Klasyk czy domowe starcie z PSG. W ogólnym rozrachunku to Ferland zaliczył jednak więcej minut i był ważniejszy dla drużyny. Zidane ufał mu w spotkaniach o być albo nie być. W trwającym sezonie jak na razie nie zanosi się na zmiany. Mendy wychodził w podstawowym składzie w konfrontacjach na Anoecie i przeciwko Betisowi w Sewilli.
Faktem jest, że Marcelo z kadry na mecz z Betisem wypadł przez ból pleców, ale Zidane i tak miał w zamiarze postawić w stolicy Andaluzji na Mendy'ego, by dać Brazylijczykowi szansę cztery dni później z Valladolidem. Występ drugiego kapitana został zatem przewidziany na w teorii najłatwiejszą z dotychczasowych potyczek. Trudno powiedzieć, by Marcelo zawiódł. W ciągu 90 minut oddał dwa strzały, zaliczył 88% celnych podań, wygrał cztery z siedmiu pojedynków i zaliczył trzy przechwyty.
Największą bolączką jak zwykle były jednak straty: zanotował ich 14. Więcej miał ich na koncie jedynie Casemiro (17). Można więc powiedzieć, że Marcelo nie błyszczał, ale był solidny w obronie i wniósł wystarczająco do ataku, zwłaszcza w pierwszej połowie. Najlepszą okazję miał po strzale z prawej nogi z obrębu pola karnego. Piłka przeszła jednak w znacznej odległości od słupka. W kolejnym spotkaniu Marcelo najprawdopodobniej wróci na ławkę. W niedzielę Królewscy zmierzą się z Levante na wyjeździe. Szanse dla 32-latka będą dawkowane i tylko sam piłkarz będzie mógł udowodnić swoją postawą, że zasługuje na więcej mimo rywalizacji z siedem lat młodszym Mendym, który na dodatek wnosi do zespołu tak pożądaną przez trenera równowagę.
Komentarze (12)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się