Od dzisiaj rozpoczyna się odliczanie do zamknięcia okienka transferowego w Hiszpanii. Real Madryt oczywiście nie kupi żadnego nowego piłkarza, bo tak postanowiono już przed sezonem. Królewscy stracą ponad 150 milionów euro przez pandemię i brak wpływów z dni meczowych czy karnetów. Ktoś może jednak nadal odejść z klubu i w zawieszeniu pozostaje przyszłość czterech zawodników – Luki Jovicia, Borjy Mayorala, Mariano i Nacho. Jednak parafrazując Zidane'a z różnych konferencji prasowych, do 5 października wszystko może się zdarzyć.
Na dziś wydaje się, że z duetu Jović i Mayoral w drużynie pozostać może tylko jeden napastnik, a przynajmniej taki był plan kierownictwa sportowego. Podczas przygotowań okazało się, że notowania Serba mocno spadły, a wzrosły te Hiszpana. Jednym i drugim piłkarzem interesują się przede wszystkim włoskie kluby i sytuacja zmienia się z godziny na godzinę. Raz wydaje się, że bliżej pozostania jest Jović, a za chwilę Mayoral. I tak na zmianę.
Wyjaśnić musi się nie tylko przyszłość tej dwójki, ale także dwóch wychowanków. Pierwszym z nich jest Nacho, który jest otwarty na ewentualny transfer w poszukiwaniu minut, tym bardziej że różne urazy i transfer Édera Militão postawiły go w trudnym położeniu już w ubiegłym sezonie. Jego agent, którym jest Juanma López, rozmawiał już z kilkoma klubami, jak Roma, Milan czy Napoli, które chętnie pozyskałyby środkowego obrońcę. Jego miejsce w zespole mógłby zająć któryś z graczy Castilli.
Najtrudniej sprzedać będzie jednak Mariano. Napastnika w drużynie nie chce ani trener, ani sam klub, ale jego kontrakt wygasa dopiero za trzy lata, a na dodatek piłkarz zarabia 4,5 miliona euro za sezon. Interesowała się nim przede wszystkim Benfica, ale wszystko rozeszło się po kościach, ponieważ Mariano zażyczył sobie zbyt wygórowanej pensji. Snajper nic nie robi sobie z tego, że nie jest mile widziany w zespole i nie zamierza z niego odchodzić.
Komentarze (13)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się