Niedawno oglądaliśmy porażki Barcelony z Saragossą i Atletico. W tym samym czasie na Bernabeu triumfy święcił Real Madryt. Ale dziś Królewscy dostali lanie jakiego wielu kibiców nie pamięta. Pozostaje tylko walka o honor w rewanżu.
Czy jest możliwe, aby Real za 6 dni wygrał 5-0 i awansował do finału Copa del Rey? Prawie niewykonalne. Z drugiej strony nie takie rzeczy już się zdarzały. W każdym bądź razie to Blancos mają więcej do stracenia niż Saragossa, prowadzona przez fenomenalnego Victora Muńoza - trenera, który gra z wielkimi i nie traci mentalności zwycięzcy.
Niewiele drużyn upokorzyło w historii Real Madryt. Saragossa zrobiła to dziś trzeci raz w historii - poprzednio wygrali z Królewskimi 5-3 również w Pucharze Króla i 5-1 w lidze z Savo Milosevicem na czele. Wszyscy pamiętamy klęskę z Mallorcą 1-5 na Bernabeu z rewelacyjnym Samuelem Eto'o, upokorzenie na Camp Nou 0-5 czy w europejskich pucharach z Milanem 0-5, Borussią Moenchengladbach 1-5 oraz Kaiserslautern - również 0-5.
Królewscy tracili sześć bramek z Malagą (2-6) i Valencią (0-6). Najwyższa porażka to 0-9 z Bayernem Monachium, ale był to mecz w ramach przygotowań do sezonu.
Zarówno ekipa Barcelony jak i Realu zapomniały, że po drodze między obu miastami jest jeszcze Saragossa. W tym mieście gra drużyna, która w 180 minut, zaaplikowała aż 10 goli tym wielkim klubom.
Pomiędzy Madrytem i Barceloną
Tekst Ivana Castelló z as.com
REKLAMA
Komentarze (58)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się