67-latek ma z Realem zarówno rachunki do wyrównania, jak i parę ładnych wspomnień związanych z pracą dla Królewskich. W sezonie 2009/10 Los Blancos pod jego wodzą zdobyli 96 punktów, co jednak nie wystarczyło do zdobycia mistrzowskiego tytułu. Rekord punktowy, jeśli chodzi o ostateczne niepowodzenia, nie pozwolił szkoleniowcowi na zachowanie pracy. Następnie odszedł on do mającej wówczas mocarstwowe plany Málagi, gdzie zresztą odniósł jedyny jak dotąd triumf nad Realem Madryt po swoim odejściu ze stolicy Hiszpanii.
Pellegrini w ogólnym rozrachunku pokonał Real w zaledwie trzech z 19 spotkań. W sobotę będzie więc miał za co się mścić. Szczególnie bolesne mogło być rozczarowanie z sezonu, gdy w 2016 roku Królewscy pozbawili prowadzonego przez niego Manchester City finału Ligi Mistrzów. Obywatele w dwumeczu nie byli w stanie strzelić ani jednego gola.
Chilijczyk od momentu przybycia do Betisu stara się przeprowadzić bezkrwawą rewolucję. Ekipy prawie nikt nie zasilił, a na transfery nie wydano ani eurocenta. Mimo to Pellegrini stara się wydobyć z drużyny ukrytą jakość, której tak bardzo zabrakło w zeszłym sezonie (14. miejsce). To historia praktycznie odwrotna do tej, gdy przychodził do Realu Madryt wydającego na wzmocnienia 310 milionów euro, co i tak nie przełożyło się na żadne trofeum. Betis z Canalesem i Fekirem na czele to jednak ekipa pełna talentu. W sobotę Los Verdiblancos zmierzą się zaś z klubem, który swego czasu nie docenił zasług szkoleniowca z Santiago.
Komentarze (1)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się