Zinédine Zidane potrzebuje nowych twarzy, a jako priorytetowe pozycje do wzmocnienia wskazał prawą obronę, środek obrony oraz defensywnego pomocnika, twierdzi gazeta. Francuz miał czuć, że właśnie na tych pozycjach brakuje mu drugiego zawodnika do pełnej rywalizacji i stosowania szerokich rotacji.
W kontekście dalszej przyszłości trener Królewskich ciągle ma sugerować włodarzom, że najlepiej spoglądać w kierunku jego ojczyzny. Na transferowych listach klubu wysokie pozycje zajmują już Kylian Mbappé, Eduardo Camavinga czy Dayot Upamecano, a szkoleniowiec nakazał działaczom także obserwowanie sytuacji takich zawodników jak Houssem Aouar, Boubakary Soumaré, Dan-Axel Zagadou czy Rayan Cherki.
W tym roku jednak Real Madryt nie tylko nie sprowadzi żadnego z tych graczy, ale w ogóle nie dokona żadnych transferów. Sport twierdzi, że finanse Los Blancos wcale nie są tak zdrowe, a głównym problemem poza brakiem wykorzystania stadionu są przychody sponsorskie. Zdaniem gazety Fly Emirates i Adidas zakomunikowały już Królewskim, że nie wypłacą im w tym roku pełnych kwot, jakie ustalono jeszcze przed sezonem.
„To wszystko tłumaczy konieczność sprzedaży zawodników, bo Real Madryt jest ogromnie obciążony pensjami pierwszego zespołu. Trzeba sprzedać za wszelką cenę i nie ma mowy o sprowadzaniu nowych graczy. To jest ekonomia na czas wojny. Klub już myśli o zredukowaniu pensji zawodników do czasu powrotu kibiców na trybuny”, kończy Sport.
Komentarze (63)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się