Gdy wszystko wskazywało na to, że Martin Ødegaard pozostanie na kolejny sezon na wypożyczeniu w Realu Sociedad, to Real Madryt postanowił zmienić swoją pierwotną decyzję i odzyskać młodego Norwega już teraz. Co się jednak takiego wydarzyło w biurach w Valdebebas, aby w ciągu zaledwie kilku dni zdecydować się na taki ruch? Możliwe, że porażka na Etihad Stadium i odpadnięcie z Ligi Mistrzów miały swój udział w tej decyzji, ale jest też wiele innych czynników, które przekonały zarówno dyrekcję klubu, jak i samego Zinédine'a Zidane'a do tego, aby Ødegaard wrócił już na sezon 2020/21.
Dojrzały piłkarz
W styczniu 2015 roku Real Madryt sprowadził niedoświadczoną perełkę, która dopiero stawiała swoje pierwsze kroki w zawodowym futbolu. Zaledwie 16-letni wówczas Ødegaard nie miał jednych większych szans w rywalizacji z Luką Modriciem w kwiecie wieku, niedawno ściągniętym Tonim Kroosem, nabierającym coraz większego znaczenia Casemiro i najlepszą wersją Isco. Teraz sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Norweg jest silniejszy pod względem fizycznym, ma dużo większe doświadczenie i dojrzał jako piłkarz.
Kolejne kroki w jego rozwoju były stawiane bez pośpiechu, a każdy ruch był dokładnie przemyślany. Pierwsze miesiące spędził w Castilli, a następnie przyszła pora na wypożyczenie do Heerenveen. Swoją prawdziwą jakość i możliwości pokazał jednak w Vitesse, w którym zanotował jedenaście bramek i dwanaście asyst. Ostateczna eksplozja talentu norweskiego pomocnika nastąpiła w Realu Sociedad, w barwach którego udowodnił, że jest gotowy na grę w Realu Madryt.
Darmowe wzmocnienie
Pandemia koronawirusa oznacza duże problemy finansowe dla wszystkich klubów. Real Madryt również się od nich nie uwolni, dlatego w pierwszej kolejności myśli o sprzedawaniu, a nie kupowaniu nowych zawodników. W klubie wszyscy zdają sobie sprawę z tego, że jeśli ma dojść do kolejnej obniżki pensji, nielogicznym byłoby inwestowanie wielkich sum w transfery. Powrót Ødegaarda Królewskich nic nie kosztuje, a sam zawodnik zna Zidane'a i dobrze wie, czego oczekuje od niego klub. Jego obecność w pierwszym zespole nie będzie miała jednocześnie większego wpływu na obecną drabinkę płacową.
Pomoc na wyczerpaniu
Środek pola Realu Madryt królował w Europie, ale nic nie trwa wiecznie. To idealny moment na to, aby wpuścić do pomocy powiew świeżego powietrza. Ekipie Zidane'a ewidentnie brakuje szybkości i większej ruchliwości, co widać było w dwumeczu z Manchesterem City. Modrić ma 34 lata, Isco wygląda na pogodzonego z tym, że zawsze już będzie postacią drugoplanową, Casemiro nie ma zmiennika, Valverde zgasł w drugiej połowie sezonu, a gra Kroosa nigdy nie będzie pełna wybuchowych rajdów i niekonwencjonalnych zagrań.
Właściwy moment
W lutym 2015 roku Ødegaard rozegrał swoje pierwsze spotkanie w Castilli właśnie pod skrzydłami Zidane'a, u którego zgromadził w sumie 25 meczów. W ostatniej kolejce La Ligi tego samego sezonu Carlo Ancelotti dał szansę zadebiutować młodemu Norwegowi w pierwszym zespole Realu Madryt – mając 16 lat i 157 dni stał się tym samym najmłodszym debiutantem w historii klubu. Zizou podczas każdej pretemporady śledził postępy norweskiego pomocnika, razem z którym ustalał, jaka opcja będzie w danym momencie dla niego najlepsza. Teraz uznano, że w końcu nadeszła pora na powrót. I to już na dobre.
Komentarze (29)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się