Żaden spośród wszystkich klubów w Europie nie ma w nowym roku lepszego bilansu niż Real Madryt. Sześć zwycięstw i jeden remis w siedmiu spotkaniach, La Liga i Copa del Rey, spowodowało, że 2006 rok jest dla Blancos jak marzenie. Najdłuższe pasmo zwycięstw miała jednak Barcelona, która, przed porażką z Saragossą na Romareda, odniosła 18 zwycięstw pod rząd.
Real jest jedną z ekip, obok Milanu, Chelsea, Lyonu, Interu i Benfiki, które nie zaznały jeszcze porażki w nowym roku. Na drodze do siedmiu zwycięstw stanęła jedynie drużyna z Villarreal, bowiem na El Madrigal podopieczni Lopeza Caro zremisowali bezbramkowo. Bilans bramkowy również przedstawia się nie najgorzej. 14 strzelonych przy zaledwie 3 straconych bramkach w siedmiu meczach może napawać optymizmem. Ostatnie dobre spotkania to zasługa przede wszystkim Robinho, Zidane'a, Gutiego i Beckhama, których dobra gra i strzelane bramki prowadziły Królewskich od zwycięstwa do zwycięstwa. Warto również dodać, że Real Madryt w Pucharze Króla nie stracił jeszcze żadnej bramki.
Efekty ciężkiej pracy i pomysły Lopeza Caro przynoszą efekty w postaci półfinałów Copa del Rey, pierwszej czwórki w Primera División i znacznie lepszej gry. Nikt już nie pamięta o kontuzjowanych Ronaldo, Salgado, Woodgacie, Raulu, Pablo Garcii... Dzisiaj Madryt przepełnia nowa jakość. Jutro López Caro będzie miał szanse na ósmy mecz bez porażki, bowiem na Balaídos zagrają z Celtą. Należy jednak pamiętać, że jedna porażka może zmienić wszystko...
Real Madryt - najlepszy początek roku w Europie
Blancos już osiem meczów bez porażek
REKLAMA
Komentarze (138)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się