– La Liga zawsze wyłania najlepszą ekipę, to na pewno. To 38 kolejek i nie możesz powiedzieć niczego przeciwko drużynie, która kończy rozgrywki z największą liczbą punktów. Nasz tytuł jest bardzo zasłużony, do tego przy 10 zwycięstwach po przewie. W sezonie masz trudne i ciężkie momenty, ale nie poddaliśmy się. Wierzyliśmy w to, co robimy i wygraliśmy to razem.
– To była najtrudniejsza liga w historii na każdym poziomie. Szczególnie mentalnym, bo nawet nie wiedzieliśmy, czy będziemy mogli wznowić grę. Mówili, że tak, że nie, że może... Wróciliśmy i wygraliśmy. Ogólnie to był wyjątkowy sezon ligowy z powodu okoliczności, ale także dlatego, że La Liga wymaga ciężkiej pracy [gest wycierania potu z czoła]. Uwielbiam to, bo niczego nie osiągniesz bez pracy, wysiłku i cierpienia. Znamy piękno futbolu, ale trzeba cierpieć, by coś wygrać. A gdy cierpisz, to doceniasz bardziej to, co zdobyłeś.
– Przesłanie dla drużyny na czas izolacji? Przesłanie wysyłali też sami zawodnicy. W tym okresie organizowaliśmy wideokonferencje, bo zawodnicy też potrzebowali pobycia razem, wspólnej pracy, zobaczenia siebie... Myślę, że przygotowali się do powrotu i gdy wróciliśmy na murawę 11 maja, widziałem zespół, który był kompletnie skupiony na celu. Mówiliśmy o 11 finałach i pracowaliśmy, by osiągnąć cel.
– Co mówiłem graczom, że zostawali po treningach? Niczego nie musiałem im mówić. Oni sami chcą to robić. Po powrocie chcieli trenować dużo więcej. Gdy zaczęliśmy, mogliśmy robić niewiele i pracować w małych grupach, a oni chcieli robić dużo więcej. Robili to też w domach. To wiele znaczy, bo zobaczyliśmy efekty w meczach po powrocie. Było widać, że chcą mistrzostwa.
– Solidność i duch zespołu? Solidność na pewno była kluczem, bo graliśmy co 2-3 dni. Ja podkreślam najbardziej udział wszystkich zawodników. Nawet ci grający mniej byli bardzo skupieni, bo wiedzieli, że muszą być gotowi na moment, w którym dostaną szansę. Dla trenera wiele znaczy posiadanie takiej kadry. Ja wierzę w posiadanie szerokiej kadry. Wierzę, że to pozwala ci osiągnąć coś wielkiego i na końcu piłkarze też się za to odwdzięczają. Mocno w to wierzę i to cała szeroka kadra wygrała ten tytuł. To prawda, że niektórzy grali mniej, ale tak będzie zawsze. Jednak każdy robił swoje, gdy przychodził jego czas.
– Szacunek drużyny dla trenera? Zawsze istnieje ten wzajemny szacunek, ale tu bardziej chodzi o szacunek nie na linii trener-zawodnik, a człowiek-człowiek. Ja bardzo szanuję tych graczy. Wygrali wszystko i wiem, jak to wygląda, bo sam grałem. Wiem, jaki to wysiłek. Zawsze opowiada się, jak piękny jest futbol, ale za tym kryje się potężna praca. Każdy ma swoje sprawy: rodzinę, sytuacje, historię... Nie jest łatwo grać zawsze na najwyższym poziomie, ale oni to robią.
– Najgorszy moment sezonu to porażka z Mallorcą? Nie. Ja czułem się bardzo źle po porażce z Betisem.
– Dwa razy mniej straconych goli niż rok temu? To wiele znaczy. To pokazuje poprawę, a w piłce zawsze trzeba się poprawiać. Mamy wspaniałą kadrę i możemy się poprawiać. Jeśli razem chcemy coś poprawić, to z taką ekipą jest to możliwe. Poprawienie defensywy było celem od początku sezonu. Ja zawsze mówię o równowadze, bo praca w obronie przekłada się też na atak. W tym sezonie udało nam się prezentować dobrze pod tym względem.
– 21 różnych strzelców w lidze? Cóż, świetna sprawa, chociaż nie wiem, czy do końca to mi się podoba [śmiech]. Zawsze świetnie jest trafić, ale nie możemy prosić wszystkich o strzelanie goli. Każdy ma swoją rolę, ale jasne, jak czasami trafią, też jest dobrze [śmiech].
– Jestem zakochany w grze Benzemy jeszcze bardziej? Nie tylko ja. Kto lubi futbol, ten lubi Karima, to na pewno. Zawsze mówię, że faktycznie napastnik musi strzelać gole. Tak mówią w piłce: napastnik jest od strzelania. Jednak napastnik nie może mieć obsesji tylko na punkcie bramki. Nie odbieram niczego innym napastnikom, ale Karim ma inne dodatkowe cechy i dla trenera to coś spektakularnego, jak łączy się z innymi... Ja lubię futbol, lubię granie piłką i Karim to ma.
– Ramos? Niedługo skończy 35 lat, a ciągle chce grać dobrze i wygrywać, bo uwielbia futbol. On przekazuje to reszcie, także nowym, którzy na niego patrzą. Gdy widzę motywację naszego kapitana, naszego lidera, to on wskazuje nam drogę i wszyscy idą w tym samym kierunku. To coś spektakularnego. Wygrał wszystko i podoba mi się, że idzie dalej. To przekazuje reszcie. Futbol to przekazywanie uczuć i odczuć innym, a Sergio przekazuje wiele wszystkim dookoła.
– Courtois? Powoli zyskiwał pewność siebie, ale my zawsze wiedzieliśmy, jakim bramkarzem jest Thibaut. Musiał po prostu stale pracować jak wszyscy. To wielki bramkarz i pokazuje to teraz w wielki sposób.
– Zaskoczenie poziomem Mendy'ego? Mnie nie zaskoczył, bo wiedziałem, że może grać na takim poziomie. Wszyscy, którzy są w Realu Madryt, znajdują się tu z jakiegoś powodu. Ferland to jeden z nich.
– Marzeniem teraz jest zdobycie 2-3 mistrzostw z rzędu? Musimy być cierpliwi. To dopiero się skończyło, cieszmy się na razie tym tytułem.
Komentarze (9)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się