REKLAMA
REKLAMA

RMPL czyli Realny Mocnosubiektywny Przegląd Leraksujący

Pierwsza próba podsumowania tego, co w Realu i okolicach nam się w minionym tygodniu wydarzyło
REKLAMA
REKLAMA

Pierwsza próba podsumowania tego, co w Realu i okolicach nam się w minionym tygodniu wydarzyło.

Zaczynajmy więc, od początku oczywiście, czyli od ubiegłego poniedziałku.

Tydzień temu byliśmy nadal pod wrażeniem występu naszego zespołu w meczu ligowym z Sevillą. Zwycięstwo 4:2, bardzo dobra gra ofensywna i niestety nieporadność w obronie - tak jak to w dawnych, pięknych czasach bywało.
Co więcej, Zidane, nazywany przez wielu niewdzięczników dziadkiem, wypalił trzy razy, pokazując, że – nawet jeśli wiek jak na piłkarza ma słuszny – to mu jeszcze krew w żyłach buzuje i gdy jest długo oczekiwany nawrót formy to i do zdobywania bramek śwarno się zabrać można. Rozpływaliśmy się także nad grą "wciąż w Realu niespełnionego" Gutiego, który miał, jak pisaliśmy, "95% celnych podań", w tym trzy asysty (ach ta piętka do ZZ) i zdobył gola.

W ogóle ten tydzień przebiegał pod znakiem pomocników mających decydujący wpływ na grę Realu. Wspomniany Zidane zadeklarował chęć zakończenia kariery tuż po zbliżającym się mundialu (dziś się z tego wycofał), Gutik ogromną chęć wyjazdu na tenże mundial deklarował a prasa zaczęła wspominać o dwóch młodych, zdolnych Argentyńczykach Gago i Aguero (środkowych pomocnikach oczywiście), którzy podobno są intensywnie przez Real obserwowani.

Skoro o młodych zdolnych mowa... Antonio, Antonio Cassano. W środowy wieczór mógłby swobodnie przypomnieć słowa swego pewnego sławnego praprzodka, który przekroczył rzeczkę i rzekł: veni, vidi, vici.
Antonio wszedł, strzelił i zwyciężył. Niepomny przycinków widowni na stadionie, krzyczącej na jego widok obrażliwe dla piłkarza "grubas, grubas" (swoją drogą, czy Ronaldo poczuje się zagrożony nie tylko jako napastnik pierwszego składu ale także jako czołowy obiekt docinków prasy i kibiców), Cassano wyreżyserował sobie debiut świetny.

Miniony tydzień był także, jak zwykle, pełen różnych transferowych spekulacji. Część dziennikarzy widziała już naszego sympatycznego brazylijskiego Wielkiego Bobra w czerwonej koszulce manchesterskich Diabłów, Duńskiego Drwala (jakże to pieszczotliwy pseudonim) również. Natomiast prasowy ruch transferowy w przeciwnym kierunku, czyli do Madrytu, koncentrował się na nazwiskach tych co zawsze, Ballack i Henry byli na tapecie. Nihil novi.

Nic nie zmienia się także w kwestii obsady stanowiska trenera Realu. Tym razem La Stampa poinformowała o niebotycznej wręcz sumie 7 mln euro, jaka miałaby każdego roku zasilać, i to jak, konto włoskiego stratega futbolu Fabio Capello. Ciekawe, za ile pracuje nasz drogi Lopez Caro. Co więcej, musząc znosić coraz to nowe rewelacje, kto będzie jego następcą, jak wielu wciąż podkreśla, tym prawdziwym trenerem Realu Madryt. No, ale nie chwalmy dnia przed zachodem słońca.

I tak przedstawia się ten miniony tydzień zakończony mocnym akordem w postaci sobotniego zwycięstwa drużyny nad ekipą z Kadyksu i piękną bramką Robinho.
Nam pozostaje czekać do środy, gdy – miejmy nadzieję – Real podtrzyma zwycięską passę ostatnich dni i pokona Betis w rewanżowym meczu Pucharu Hiszpanii, pieczętując tym samym awans do następnej rundy i wlewając trochę ciepła w zmrożony ostatnio świat polskich madridistas. No więc Hala.

Najważniejsze momenty ubiegłego tygodnia?
Fot. chinadaily.com.cn
Fot. realmadrid.com

Ostatnie aktualności

Cruyff już zna mistrza

Johan Cruyff, legenda FC Barcelona myśli, że sprawa tytułu jest już rostrzygnięta

129

Figo się skarży

"Dzięki Interowi znów odżył we mnie głód gry w piłkę" - mówi Portugalczyk

100
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (73)

REKLAMA