Wydaje się, że kariera Jamesa w Realu Madryt dobiegła końca właśnie teraz, cztery mecze przed zakończeniem rozgrywek ligowych i przed rewanżem w Lidze Mistrzów. W niedzielę Zidane wyjaśniał dziennikarzom pytającym o nieobecność Kolumbijczyka na liście powołań na mecz z Athletikiem, że to sam zainteresowany poprosił o to, by się na niej nie znaleźć. Co spowodowało, że jeden z zawodników, którzy najbardziej potrzebują minut na boisku, sam z siebie poprosił o bycie pominiętym? Odpowiedzi należy szukać w rozmowie obu panów poprzedzającej ogłoszenie listy powołanych.
James i Zidane przeprowadzili między sobą szczerą konwersację, gdzie Kolumbijczyk miał niejako wylać wszystkie swoje żale. Oczywiście nie trzeba tu zaznaczać, że pomocnik nigdy nie darzył Francuza szczególną estymą, ale na poziomie profesjonalnym ich relacje zawsze były dobre. Największym wyrzutem było oczywiście bardzo ograniczone zaufanie trenera do Jamesa. Zawodnik czuje, że zmarnował ten sezon, będąc w kolejce nie tylko za tymi, którzy najczęściej są zawodnikami wyjściowego składu, ale również za tymi, którzy są dopiero melodią przyszłości, jak Vinícius czy Rodrygo. Obecnie, wraz z powrotami Asensio czy Isco, jego szanse na grę właściwie zmalały do minimum. Wobec tego Kolumbijczyk już nie wytrzymał i postanowił wyrazić swoją frustrację w bezpośredniej rozmowie. Obaj zgodzili się, że James nie dostanie powołania na mecz z Athletikiem, bo nie jest pod względem mentalnym gotowy na grę, a nie ma sensu, by całe spotkanie przesiedział na trybunach.
Pomimo że Zidane odniósł się do całej sytuacji na konferencji prasowej, niektóre media próbowały wykorzystać tę sytuację, by uderzyć w stosunki Francuza z zawodnikami, co oczywiście związane jest z samą końcówką sezonu i pozycją Królewskich w tabeli. Obecnie nikt nie może się rozpraszać. Mało prawdopodobne jednak się wydaje, by Zizou postawił na pomocnika w tych zamykających sezon spotkaniach. Również i klub stara się znaleźć mu nowy zespół. James ma tylko rok do końca kontraktu i oczywiście kwota, jaką otrzymają za niego Los Blancos nie będzie zbyt okazała, ale będzie to dobre rozwiązanie dla obu stron. Relacje między trenerem i przedstawicielami klubu a samym zawodnikiem nie są zbyt dobre i najpewniej niedługo dobiegną końca. Pod kątem sportowym już nikt na Kolumbijczyka nie liczy, bo nie jest on gotowy psychicznie na grę w białej koszulce. Mówi się, że za duży wpływ na niego miał fakt, że niemalże ciągle przesiadywał na ławce rezerwowych.
James na początku sezonu składał deklaracje, że jest chętny i gotowy, by walczyć o miejsce w Realu Madryt. Miało to miejsce już po tym, jak klub zablokował jego odejście do Atlético czy do Napoli. Musiał i chciał przekonać Zidane'a, ale po prostu nie jest zawodnikiem o takim profilu, jaki pasuje do układanki Francuza. Trener wymaga od wszystkich swoich pomocników wytężonej pracy w obronie, a James ani przez moment w bieżącej kampanii nie był w wystarczająco dobrym stanie fizycznym, by móc to zaoferować. Obecnie więc, gdy sezon dobiega końca, pomocnik będzie musiał znaleźć sobie nową drużynę, w której będzie mógł odbudować swoją pozycję.
Komentarze (96)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się