Niedzielny mecz z Athletikiem Bilbao już od jakiegoś czasu był zaznaczony w kalendarzach madridistas na czerwono. I to nie tylko ze względu na klasę rywala i zawsze niewygodny wyjazd do Kraju Basków, ale również z powodu nieprawdopodobnie wręcz krótkiego odpoczynku po poprzednim spotkaniu z Getafe. Dwie ostatnie kolejki ligowe w wykonaniu Królewskich były oddzielone zaledwie 62-godzinną przerwą.
Pojedynek z Athletikiem był również swego rodzaju metą w sprincie, jaki na przestrzeni ostatnich tygodni pokonywali podopieczni Zinédine'a Zidane'a. Teraz przyszła w końcu pora na odpoczynek – aż 126 godzin przerwy przed kolejnym meczem z Deportivo Alavés. Mając to na uwadze, Zizou pozwolił sobie nawet na to, aby dać piłkarzom jeden dzień wolnego od treningów. Królewscy do pracy wrócą dopiero jutro o godzinie 19:00.
Od wznowienia La Ligi po pandemii koronawirusa Real Madryt ani razu nie mógł liczyć na chociaż 100 godzin odpoczynku pomiędzy poszczególnymi meczami. Dotychczasowy rekord to 96 godzin między starciami z Eibarem i Valencią. Kolejne przerwy to po 94 godziny przed Espanyolem i Getafe oraz po 70 godzin przed Realem Sociedad i Mallorcą. Teraz pełne pięć dni odpoczynku przed meczem z Alavés powinny być idealną formą przygotowania do ostatniego ligowego sprintu – trzy kolejki w ciągu zaledwie siedmiu dni.
Komentarze (2)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się