Od pierwszego do ostatniego gwizdka sędziego. To nie był dobry mecz w wykonaniu Realu Madryt. Trudno powiedzieć, że wygrał rzutem na taśmę albo że miał nie wiadomo ile szczęścia. Wystarczyło trochę. Wystarczyła jedna akcja i jedno wykończenie rzutu karnego. Tylko tyle i aż tyle.
Opisywanie poszczególnych akcji nie ma sensu. Jeszcze większego nie ma wymienianie złych zagrań zawodników Królewskich w tym meczu. Prawdopodobnie – choć z klawiaturą radzimy sobie całkiem nieźle, a może nawet lepiej niż zawodnicy Realu z piłką – pisalibyśmy do rana. Mnóstwo beznadziejnych i bezsensownych strat, zero pomysłu i mnóstwo frustracji. Pierwsza połowa, druga połowa? Nieistotne. Królewscy grali przez cały mecz tak, jakby ktoś zaciągnął im hamulec ręczny.
Getafe miało niezły pomysł. Wyjść, zaatakować nieco ostrzej, wyłączyć Isco (jego forma dziś to żart). Ostatecznie z meczu trochę sam wyeliminował się Raphaël Varane, który w pierwszej połowie miał problemy z… głową (i to już nie jest żart), przez co zadanie było jeszcze bardziej utrudnione. Éder Militão nie jest bowiem Varane'em. Mimo wszystko Brazylijczyk nie spisał się aż tak źle, choć koledzy robili wiele, by posadzić go na minę. Skończyło się na żółtej kartce, ale i… czystym koncie.
Akcja meczu to z pewnością ta z udziałem tego, który dziś był w świetle reflektorów. Może nie aż tak mocno świecących jak te skierowane na Achrafa Hakimiego, który – przynajmniej według niektórych ekspertów – już teraz jest wśród trzech najlepszych prawych obrońców na świecie (choć na tej pozycji po raz ostatni grał mniej więcej ponad rok temu). Chodzi rzecz jasna o Daniego Carvajala, któremu w ofensywie można zarzucać całkiem sporo. Ale nie dziś. Bo to właśnie on przeprowadził dziś akcję na wagę trzech punktów. Wywalczył rzut karny, kapitan zrobił swoje z jedenastu metrów i było po meczu.
Nie było to dobre, nie było to nawet przeciętne spotkanie. Ale jedna rzecz jest superistotna. Nawet jeśli Real zagra kolejny tak słaby mecz i tym razem dostanie to, na co zasługuje, to po następnej kolejce Primera División i tak pozostanie na pozycji lidera Primera División. Jedziemy dalej.
Real Madryt – Getafe CF 1:0 (0:0)
1:0 Ramos 79' (rzut karny)
Real Madryt: Courtois; Carvajal, Varane (33' Militão), Ramos, Mendy; Modrić (63' Valverde), Casemiro, Kroos; Isco (64' Rodrygo), Benzema (92' Mariano), Vinícius (64' Asensio).
Getafe CF: Soria; Damián (75' Jason), Djene, Etxeita, Olivera; Nyom, Arambarri (84' Ángel), Maksimović, Cucurella (70' Hugo Duro); Timor (84' Fajr), Mata (75' Molina).i .
Komentarze (457)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się