Advertisement
Menu
/ as.com

Sneijder: W Madrycie wódka stała się moim najlepszym przyjacielem

Wesley Sneijder reprezentował barwy Królewskich przez dwa sezony w latach 2007-2009. Ostatnio Holender wydał swoją autobiografię, której fragmenty opublikował portal Voetbal International. Poniżej przedstawiamy ich treść.

Foto: Sneijder: W Madrycie wódka stała się moim najlepszym przyjacielem
Gdyby choć jeden z nich regularnie potrafił wspinać się na swe wyżyny... (fot. Getty Images)

– Po pięciu latach byłem gotów odejść z Ajaksu. W ostatnim sezonie jako środkowy pomocnik zdobyłem 18 bramek. Byłem przygotowany na zagraniczną przygodę. Mój agent najpierw przedstawił mi ofertę Valencii. To dobry klub, ale nie najlepszy na świecie. Dla mnie to nie był top. Gdyby nie pojawiło się zainteresowanie innych zespołów, pozostałbym jeszcze na rok w Ajaksie. Działacze i mój reprezentant o tym wiedzieli. Agent mówił mi: „Idź do Valencii, a w następnym roku trafisz na Bernabéu”. Ale ja nie chciałem iść do Valencii. 

– Jako że nie chciałem odchodzić do Valencii, na konferencji prasowej powiedziałem, że przed Ajaksem wielki sezon. Ale pojawiła się oferta Realu Madryt. Płacili 24 miliony, Ajax chciał 30. Na tamte czasy to były wielkie pieniądze. Oba kluby pozostawały nieugięte. Byłem rozczarowany. Postanowiłem więc wejść w konflikt i odmówić gry w Superpucharze Holandii przeciwko PSV. Spędziłem w Amsterdamie całą młodość, potem grałem w Eredivisie przez lata. Ajax dał mi dużo, ale ja także dałem dużo jemu. Musiałem się tak zachować. 

– Mijatović, ówczesny dyrektor sportowy wysłany przez Ramóna Calderóna, na lotnisku w Amsterdamie sięgnął do kieszeni. Pamiętam do dziś ten gest. Wyciągnął papier i natychmiast zauważyłem: trzy miliony euro netto za sezon. Kontrakt na pięć lat. W Ajaksie zarabiałem milion. Brutto. „Bierz albo oddaj”, powiedział Mijatović. Wziąłem. Transfer zamknął się w 27 milionach. 

– Byłem młody, doceniałem sukces i poświęcaną mi uwagę. W Madrycie coś poszło jednak nie tak. Nie było może narkotyków, ale już alkohol i rock and roll owszem. Przyzwyczaiłem się do gwiazdorskiego życia. Piłkarze Realu są podziwiani. Wszystko jest przesączone uwielbieniem. Szedłeś ulicą i wydawałeś tysiące euro, płaciłeś za innych. Nie mogę powiedzieć, by czegokolwiek mi brakowało. Grałem dość dobrze, ale mówiono, że mógłbym jeszcze lepiej. 

– Zostałem sam i bardzo rzadko widywałem syna. Dlaczego jednak miałem tkwić w tej samotności, skoro miałem wystarczająco dużo przyjaciół, z którymi mogłem spędzać wolny czas? Nie zorientowałem się, gdy wódka stała się moim najlepszym przyjacielem. Fizycznie nawet tego nie odczuwałem. Na drugi dzień budziłem się, jak gdyby nigdy nic. Grałem dalej, ale coraz gorzej i mniej skoncentrowany. Moja postawa nie była godna Realu Madryt. Okłamywałem sam siebie, że wszystko idzie dobrze i chwytałem się swojej piłkarskiej inteligencji. Fizycznie jednak się pogrążałem. Biegałem mniej, chowałem się za techniką. Sądziłem, że nikt tego nie zauważy. 

Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!

Komentarze

Wyłącz AdBlocka, żeby brać udział w dyskusji.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!