– CIES Football Observatory twierdzi, że jestem najwięcej wartym hiszpańskim piłkarzem? Podchodzę do tego z humorem i odpowiednią perspektywą. Nigdy nie wyobrażałem sobie siebie w takiej roli i patrzę na to jak na statystykę. To jednak też pozwala spojrzeć ci, gdzie doszedłeś w tak krótkim czasie i że na przykład jesteś wyżej od swoich idoli z dzieciństwa, na przykład Sergio Ramosa. Wiem, że wy lubicie takie porównania, ale tak naprawdę nam jest wszystko jedno. Czy chwaliłem się tym w szatni? Gdybym to zrobił, przyszliby Sterling czy De Bruyne i zapytaliby, o co mi chodzi.
– Odważę się wytypować szanse na awans z dwumeczu z Realem? Nie, bo w poprzednim sezonie wydawało się, że wszystko jest ustawione, a nawet przy prowadzeniu 2:0 możesz nie awansować. Nigdy nie wiesz, co może się wydarzyć. Ja nie lekceważę Realu, nawet jeśli wygraliśmy tam 1:2. To Real Madryt i absolutnie nie są skreśleni. My mamy lepszą drużynę i pokazaliśmy to w pierwszym meczu, ale trzeba zrobić jeszcze jeden krok. Mamy szacunek do rywala, ale musimy wyjść po zwycięstwo, bo inaczej popełnimy błąd.
– Wyrzucenie Realu z Ligi Mistrzów dałoby City status faworyta rozgrywek? To typowy temat dla ludzi. Nie daje to żadnej przewagi. Wyeliminowanie Realu, który wygrał trzy Ligi Mistrzów i był tak mocny w Europie w ostatnich latach, wzmocniłoby nasze morale i pewność siebie. Moglibyśmy zacząć mówić, że zwycięstwo jest możliwe, ale w Europie są też inne wielkie zespoły, nie tylko Real. To byłby pierwszy krok. Zostaje rewanż, ale zagramy z tam z dużym brakiem, bo nie będziemy mogli liczyć na naszych kibiców.
– Przygotowujemy się na grę bez kibiców? Nie. To okoliczności, jakie znamy i wiemy, że po prostu trzeba grać w takiej sytuacji. W środę mamy pierwszy test i zobaczymy, jak będziemy się czuć. Gra z kibicami i bez nich to dwie zupełnie inne rzeczy. Zniknie to napięcie stadionu, który naciska na drużyny. Boisko będzie wręcz neutralne i będzie to czuć, ale dostosujemy się do tego. Mamy przed sobą 10 meczów, by złapać to czucie i podejść do rewanżu z Realem w jak najlepszych warunkach, wiedząc, że Liga Mistrzów to inne rozgrywki.
– Dlaczego inne? Zazwyczaj nie wygrywa jej najlepszy, bo wpływ mają inne czynniki jak decydujący gol w kluczowym momencie, bramka na wyjeździe... To nie jest liga, gdzie musisz być regularny. Ligę Mistrzów wygrywa ten, kto kontroluje te małe detale.
– Przygotowywanie się do meczu na Bernabéu z Guardiolą? Dla mnie to coś wyjątkowego móc przeżywać te wyjątkowe mecze, tak konkurencyjne. To znaczy tak wiele, do tego grasz z mistrzem, żeby jakoś to opisać. Przygotowujesz się taktycznie, mentalnie, fizycznie i dbasz o każdy szczegół, bo na takiej scenie liczy się każdy z nich. O spotkaniu zaczyna się mówić już kilka dni wcześniej, a im bliżej, tym bardziej to czujesz. Czasami oczekiwanie jest tak duże, że musisz się wyłączyć i dobrze skoncentrować. To wyjątkowe chwile i próbujesz się tym cieszyć. Ja miałem dwa takie mecze: z Atleti przeciwko Juventusowi i teraz z Realem. To 1/8 finału, a jest bardzo ciężko, można było trafić dużo lepiej.
– Jakiego zawodnika Realu pozyskałbym do City? Powiedziałbym, że Modricia. On tworzy różnicę, robił to przez te wszystkie lata. To prawda, że już ma swoje lata i nie jest tym samym zawodnikiem, ale w pełnej formie to wyjątkowy piłkarz. To totalny pomocnik, nie tylko zdolny do zarządzania i rozgrywania, ale także łamania formacji poprzez zrywy i dłuższe prowadzenie piłki. Do tego ma wizję, dobre uderzenie i wejście w pole karne...
City wznowi rywalizację w Premier League już dzisiaj o 21:15 meczem z Arsenalem, który w Polsce zostanie pokazany na CANAL+ Sport na platformie Player.pl.
Komentarze (60)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się