– Najtrudniejszym zadaniem w powtórzeniu tamtej epoki byłoby zebranie w jednym miejscu tylu Złotych Piłek. Do tego potrafiliśmy wygrywać, choć przecież nazwiska nie zawsze są gwarancją sukcesu. To były fajne czasy. Nawet ten pierwszy rok, kiedy, można tak powiedzieć, byłem sam, ponieważ przychodziłem jako pierwszy galaktyczny transfer. Zwyciężyliśmy w lidze po zaciętym sezonie. Presja zawsze wzmagała u mnie czujność.
– Kiedy wygrywałem Złotą piłkę, Zidane był drugi, ponieważ rok wcześniej ja byłem drugi, a on zwyciężył (nie jest to do końca prawda, Francuz faktycznie był w 2000 roku drugi, ale po Złotą Piłkę sięgnął dwa lata przed Figo, Portugalczyka zabrakło zaś wówczas w pierwszej piątce plebiscytu – przyp. red.). Wtedy panowała znacznie większa konkurencja, dziś wymieniają się ze sobą jedynie Messi i Cristiano. Bardzo trudno było sięgnąć po to wyróznienie.
– Kiedy graliśmy w piłkę, ani Zidane, ani nikt inny nie sądził, że po karierze zostanie on trenerem. Oczywiste jest jednak, że to była słuszna decyzja. Zidane wygrał dużo i dalej będzie sięgał po trofea. Cieszę się z jego powodu.
– Cristiano uczynił Real wielkim, a Real uczynił wielkim Cristiano. Każdy chciałby go mieć, bo on daje gwarancję goli, to najważniejsza rzecz w piłce.
– Dziś taki transfer, jak mój byłby być może trudniejszy. Kto by pomyślał 20 lat temu, że w obecnych czasach będzie się płaciło takie pieniądze za piłkarzy. Kluby starają się zatrzymywać najlepszych graczy wysokimi klauzulami, ale zawsze może dojść do jakiegoś szaleństwa. Ja uważałem, że nikt nie pokusi się na pokrycie mojej klauzuli.
– Nie można zaprzeczyć, że miałem świadomość, iż mój powrót na Camp Nou będzie, ujmijmy to w ten sposób, szczególny. Nie sądziłem jednak, że to nabierze aż takich rozmiarów. Prasa z własnych pobudek rzecz jasna podgrzewała atmosferę. Każdy jednak ma wolność w sposobie myślenia.
– W czasie pandemii ludzie nie stanęli na wysokości zadania. Pojawiają się różnice polityczne, do których jesteśmy już przyzwyczajeni, złe zarządzanie... To nowa sytuacja, która zaburzyła naszą rutynę i życie oraz przysporzyła problemów gospodarczych.
– Uważam, że ludzkość coś robi źle i że takie sytuacje nie wynikają z przypadku. Nie wiem, czy to wszystko jakoś mnie wzmocni, być może w jakimś aspekcie tak. Przekonaliśmy się, jak sytuacja może ulec zmianie z dnia na dzień. Bardziej można docenić zwykły spacer, uścisk, piwko z kolegami czy oddychanie świeżym powietrzem.
Komentarze (2)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się