REKLAMA
REKLAMA

„Finały są po to, by je wygrywać, a nie po nich płakać”

Po słowach angielskiego arbitra, Marka Clattenburga, który wyznał, że w finale Ligi Mistrzów w Mediolanie Real Madryt zdobył gola ze spalonego, całe środowisko Atlético zawrzało. Pytanie, czy słusznie?
REKLAMA
REKLAMA
„Finały są po to, by je wygrywać, a nie po nich płakać”
Fot. Getty Images

Mark Clattenburg powiedział coś, co wszyscy wiedzieliśmy po pierwszej powtórce, niemal cztery lata temu. Jednak dziś wszyscy sympatyzujący z Atlético płaczą z oburzenia. Sergio Ramos zdobył bramkę na 1:0 w finale Ligi Mistrzów w Mediolanie ze spalonego. Atleti, które też to wiedziało, miało 105 minut po tym golu, by wygrać ten finał i tego nie zrobiło. Dostali karnego po tym, jak Clattenburga gryzło sumienie po przerwie, ale Griezmann strzelił w poprzeczkę. Mieli Real na widelcu, ale nie potrafili go dobić ze strachu. Mieli bramkarza, który nie ruszył się przy żadnym karnym i mieli Juanfrana, który walnął w słupek. 

REKLAMA
REKLAMA

Atlético nie potrafiło pokonać Realu w finale w Lizbonie, nie potrafiło w ćwierćfinale w kolejnym roku, nie potrafiło w Mediolanie i nie potrafiło w półfinale w 2017 roku. I to nigdy nie była wina tego samego trenera, który cofnął zespół, źle zaplanował dwumecz czy pomylił się ze zmianami. Każdemu z nas matka lub żona mówiła coś w stylu: „Nie, nie, ty nie zrobiłeś nic złego, nigdy nie robisz nic złego”. Problem pojawia się wtedy, kiedy się w to uwierzy, kiedy naprawdę się myśli, że wszystko jest winą innych. 

Kiedy nadchodzi dzień, który na zawsze przejdzie do historii, to nie ma żadnych usprawiedliwień, nie ma litości, nie ma niespodzianek. Wielcy generałowie odnoszą zwycięstwa, drużyny stworzone do królowania zabierają kolejne trofeum do swojej kolekcji. A tym, którzy kolejny raz narzekają, że z powodu błota buty ważą coraz więcej, pozostaje tylko to. Płacz. Finały są po to, by je wygrywać, a nie po nich płakać.

Ostatnie aktualności

REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (49)

REKLAMA