Za jeden z niewielu pozytywów w obecnej sytuacji uważano do tej pory fakt, że do zdrowia zdążą dojść kontuzjowani gracze. Do gry gotowi są już Courtois, Marcelo i Asensio, a na dobrej drodze znajduje się także Eden Hazard. Urazu Jovicia nikt się jednak nie spodziewał. Tym samym Mariano może zyskać drugie życie. Atakujący udowodnił już, że umie maksymalnie wykorzystać otrzymywane minuty. Mimo zaledwie dwóch minut w Klasyku zdołał wpisać się na listę strzelców, a przecież wszystkie poprzednie ligowe spotkania oglądał co najwyżej z wysokości trybun.
Zidane na pomeczowej konferencji stwierdził wówczas, że Jović wciąż znajduje się od niego wyżej w hierarchii napastników, jednak słowa te nie znalazły odzwierciedlenia w rzeczywistości. Na następny mecz z Betisem Luka nie znalazł się w meczowej kadrze, a Mariano dostał w stolicy Andaluzji 20 ostatnich minut. Nie miał już jednak aż tyle szczęścia i nie zdążył wpisać się na listę strzelców, Real przegrał zaś 1:2. Po tamtym spotkaniu rozgrywki zostały zawieszone.
Koniec końców walka Mariano o pozostanie w klubie może przynieść zawodnikowi zamierzony efekt. Działacze niejednokrotnie zalecali mu poszukiwanie nowego pracodawcy, ponieważ nie znajdował się w planach szkoleniowca. Przed sezonem musiał też odstąpić numer na koszulce Edenowi Hazardowi. Wola napastnika oraz jego wysoka pensja uniemożliwiły jednak pozbycie się Hiszpana. Zimą sytuacja się powtórzyła. Mariano nie grał, ale nie miał absolutnie żadnego zamiaru odchodzić. Czas może przyznać rację piłkarzowi. Po wykorzystaniu szansy z Barceloną oraz w obliczu kontuzji Jovicia otwiera się przed nim nowa droga.
Komentarze (64)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się