Niebawem minie 14 lat od słynnego finału mistrzostw świata pomiędzy Francją a Włochami, w którym Zinédine Zidane sprzedał cios z byka Marco Materazziemu. 46-letni defensor udzielił wywiadu włoskiemu szefowi kuchni, Daivde Oldaniemu, podczas transmisji live na Instagramie, w którym podzielił się swoimi odczuciami ze starcia z obecnym szkoleniowcem Realu Madryt. Przedstawiamy wypowiedzi Włocha.
– Zidane był chroniony przez Francuzów, a mnie rozszarpywali nawet moi rodacy. Dla mnie to nie są prawdziwi Włosi... – zaczął Materazzi.
– Jestem patriotą i zawsze broniłem barw Włoch. Krytyka moich rodaków była tym, co mnie najbardziej bolało po tych mistrzostwach. Ci ludzie powinni całować murawę, po której stąpałem, po zdobyciu bramki wyrównującej – wyznał.
W berlińskim finale z 2006 roku Materazzi zdobył bramkę na 1:1, która dała Włochom ostatecznie rzuty karne. Ostatecznie Włosi pokonali Francuzów, którzy kończyli finał bez Zidane'a. Niemniej, w swojej ojczyźnie Zizou był traktowany jak bohater. Dzień po finale Jacques Chirac, ówczesny prezydent Francji, powiedział: „Kochany Zidanie, jesteś geniuszem, wirtuozem futbolu”.
Przypomnijmy, że sam Materazzi dziesięć lat po pamiętnym meczu wyznał na łamach dziennika LÈquipe, co naprawdę powiedział Zidane'owi. „Powiedziałem Zidane'owi kilka głupich słów, które nie powinny wywołać takiej reakcji. Na każdym boisku w Rzymie, Neapolu, Mediolanie czy Paryżu można usłyszeć dużo gorsze rzeczy. Mówiłem o jego siostrze, ale nie o jego matce, jak przeczytałem w niektórych dziennikach. Moja matka zmarła, kiedy miałem 15 lat, dlatego nigdy nie zniżyłbym się, by wyzwać jego matkę”, zapewnił.
Komentarze (27)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się