Obecny sezon to dla Brazylijczyka prawdziwy rollercoaster. Choć na samym starcie Zidane na niego liczył, to jednak Vini szybko musiał ustąpić miejsca mniej widowiskowemu, lecz bardziej konkretnemu pod bramką rywala Rodrygo. Październik i listopad były najlepszymi miesiącami dla byłego gracza Santosu i najgorszymi dla ex-zawodnika Flamengo, który przy kilku okazjach nawet nie łapał się do meczowej kadry. Zidane w pewnym momencie stwierdził nawet publicznie, że głównym problemem Viníciusa było przyjście Hazarda.
Wszystko zmieniło się w derbach Madrytu na samym początku lutego. Vinícius wszedł na murawę od razu po przerwie, a jego zagranie okazało się kluczowe przy jedynym golu w meczu. Powrót Hazarda chwilowo obniżył notowania 19-latka, jednak Belg znów bardzo szybko wypadł z powodu kolejnego urazu. Później Vini zagrał jeszcze od początku w potyczce z City (asysta), w Klasyku (gol na 1:0) oraz z Betisem.
Przerwa przyszła więc w najlepszym dla piłkarza momencie sezonu. Losy Brazylijczyka wyglądają podobnie do tych z zeszłego roku. W sezonie 2018/19 Lopetegui najpierw odesłał go do Castilli, potem Vini wywalczył sobie silną pozycję u Solariego, a w chwili szczytowej dyspozycji doznał kontuzji. Pauza trwała dwa miesiące, w trakcie których zdążył wrócić Zidane. Drogę w kierunku zaskarbienia sobie zaufania szkoleniowca trzeba było zaczynać niemalże od zera...
Komentarze (4)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się