Menu
/ FourFourTwo

„Po drugim czy trzecim uderzeniu Robinho i Gravesen mieli problem”

Foto: „Po drugim czy trzecim uderzeniu Robinho i Gravesen mieli problem”
Fot. Getty Images

Júlio Baptista grał w Realu Madryt w latach 2005–2008 z przerwą na roczne wypożyczenie do Arsenalu. Niedawno Brazylijczyk udzielił wywiadu magazynowi FourFourTwo, w którym wspominał różne sytuacje z przeszłości.

Obecnie jesteś trenerem w Realu Valladolid (Juvenil B). Jak to się stało?
Skończyłem wszystkie swoje kursy i analizowałem kilka ofert. Miałem różne opcje, jedna z nich była w Leganés, mogłem też zostać w Madrycie. Pewnego dnia spotkałem jednak starego kumpla, Ronaldo, który teraz jest prezesem Realu Valladolid. Zaoferował mi pracę. Ten projekt jest bardzo ambitny, to zespół z wielkim potencjałem. Nie mogłem odmówić.

Jaki jest Ronaldo w tej roli?
Bardzo skupiony. Jest bardzo pracowity i ma w głowie jedną myśl: sprawić, by Valladolid rósł w każdym aspekcie. Jest znakomitym przywódcą.

Masz wielkie trenerskie ambicje?
Na razie zdobywam doświadczenie, krok po kroku. Mam nadzieję na dobrą karierę. Teraz jestem całkowicie skoncentrowany na obecnej pracy, ale marzę o byciu świetnym menedżerem pewnego dnia. Chcę widzieć atrakcyjny i konkurencyjny futbol, ale nie chodzi w nim tylko o to, by dobrze grać, gdy masz piłkę. Drużyna musi też dobrze bronić. To istotne, by wiedzieć jak cierpieć. Chcę, by moje zespoły mogły odnaleźć się w każdej sytuacji. Nie chodzi tylko o posiadanie piłki.

Patrząc na twoją karierę zawodniczą, jaka szatnia była najbardziej gadatliwa?
Realu Madryt! Historie w tej szatni nigdy się nie kończyły. Ronaldo i Roberto Carlos uwielbiali opowiadać nam anegdoty. Byli też inne gaduły, jak David Beckham, Robinho… Iker Casillas, Sergio Ramos i Cicinho byli zabawni. Poznałem wielu przyjaciół i mam piękne wspomnienia z mojego etapu w Madrycie.

Jaki był Sergio Ramos?
To fantastyczny chłopak, piłkarz światowej klasy i wielki lider. Jesteśmy dobrymi przyjaciółmi, graliśmy też razem w Sevilli. Darzę go wielkim szacunkiem, podziwiam go. Jest legendą Realu Madryt i Hiszpanii.

Czy dołączyłeś do Ronaldo, Robinho i Roberto Carlos w ich niesławnej celebracji gola z Deportivo Alavés w 2005 roku, gdy zrobili „karalucha”, leżac na ziemi z nogami w górze?
Nie, wtedy ich jedynie oglądałem. Nie byłem w to włączony. Na szczęście prawdopodobnie uniknąłem krytyki. Żartuję. Nie jestem pewny, czy zarząd Realu Madryt kiedykolwiek coś im powiedział.

Inną zabawną sytuacją w Madrycie był incydent z udziałem Robinho i Thomasa Gravesena…
To była chwila pełna napięcia, ale one zdarzają się na treningach. To nie jest czymś rzadkim. Zdarzają się różne sytuacje tu czy tam, ale zawsze to zostaje na boisku. Pewnie jedyną różnicą tego dnia było to, że były kamery, które wszystko rejestrowały. Dlatego miało to taki wpływ. Byliśmy w Austrii na zgrupowaniu, a Robinho nie spodobały się niektóre wślizgi w jego kierunku. Dostał piłkę i zrobił swoje triki naprzeciwko Gravesena. Po drugim czy trzecim uderzeniu mieli problem, ale byliśmy w stanie ich oddzielić. Fabio Capellobył wtedy menedżerem, obu wyrzucił z treningu.

Co z twoimi kolegami z Anglii? Mam na myśli Beckhama, Jonathana Woodgate'a…
Mieliśmy świetne stosunki. Byli bardzo uprzejmi. Wiele się od nich nauczyłem i jestem dumny z tego, że grałem z tak świetnymi gośćmi.

Czy byłeś szczęśliwy na wypożyczeniu w Arsenalu?
Oczywiście. Świetnie się tam czułem. Zawsze będę wdzięczny Arsenalowi i Anglikom. Są bardzo uprzejmi i mają ogromny szacunek dla innych. Gra w Anglii była innym doświadczeniem niż gdziekolwiek indziej. Uwielbiają piłkę nożną, ale rozumieją, że to tylko sport, że trzeba wszystkich szanować. Każdy chce wygrywać, ale musisz odpowiednio się zachowywać, bez względu na wynik. Podziwiam ten kraj. Mój etap w Arsenalu był istotny w mojej karierze. Jestem dumny z powodu gry w zespole Kanonierów, który był mieszanką młodości z doświadczeniem takich graczy jak Thierry Henry czy Freddie Ljunberg.

Jaka była najdziwniejsza sytuacja, z jaką spotkałeś się w Anglii?
Nie powiedziałbym, że dziwna, ale na pewno „inna”. Strzeliłem cztery gole w jednym meczu, w Liverpoolu. Zagrałem dobrze, a Arsenal wygrał 6:3 z dużym rywalem. W Anglii możesz wziąć piłkę do domu, jeśli strzelisz trzy gole lub więcej, dlatego schodziłem z murawy z futbolówką pod pachą. Widziałem, że kibice Liverpoolu biją mi brawo. Byłem zmieszany, ale wkrótce zrozumiałem, co to znaczyło i naprawdę byłem pod wrażeniem ich gestu. Nawet po tym jak zobaczyli, jak ich zespół przegrywa ważny mecz, byli na tyle życzliwi, by docenić występ przeciwnika. Nigdy tego nie zapomnę.

Później przeniosłeś się do Cruzeiro, które zaprezentowało cię przy użyciu uzbrojonego pojazdu
To był pomysł marketingowy. Klub uznał, że to będzie interesujące, dlatego przybyłem na pełne Mineirão przed meczem u siebie. Cruzeiro chciało pokazać, że jestem wartościowym wzmocnieniem, dlatego przyjachałem takim pojazdem. Niestety niektórzy ludzie mogą być okrutni i to skrytykowali, ale najważniejsze było to, że miałem szansę dołączyć do tego klubu. Pobyt tem był pięknym doświadczeniem.

Co chciałbyś wyróżnić ze swojej reprezentacyjnej kariery?
Nie mam wątpliwości przy tej odpowiedzi. Najlepszym doświadczeniem była Copa América 2007 i finał przeciwko naszemu największemu rywalowi, Argentynie. Zawsze będę miał w pamięci te magiczne chwile. Finał był jednym z moich najlepszych meczów w reprezentacji Brazylii. Dobrze było z tym czekać do finału z Argentyną! Wcześniej nie zagrałem wielu meczów od pierwszej minuty, więc to spotkanie odmieniło mojoą przyszłość w kadrze. Strzeliłem pierwszego gola i wygraliśmy 3:0. Reprezentowanie mojego kraju przez tyle lat było zaszczytem. To spełnione marzenie, z którego jestem niesłychanie dumny.

Wyłącz AdBlocka, żeby zobaczyć pełną treść artykułu.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!

Komentarze

Wyłącz AdBlocka, żeby brać udział w dyskusji.

Reklamy są jedyną formą, jaka pozwala nam utrzymywać portal, płacić za serwery czy wykorzystywanie zdjęć, by codziennie dostarczyć Ci sporą porcję informacji o Realu Madryt. Dlatego prosimy Cię o wyłączenie AdBlocka, jeśli w pełni chcesz cieszyć się możliwościami nowej strony i korzystać z naszej pracy. Gracias!