Ansu Fati bije rekordy, od kiedy zaczął się sezon. To było pół roku ze snów dla wychowanka Barcelony, który został najmłodszym piłkarzem, który zagrał w Lidze Mistrzów czy najmłodszym, który strzelił gola. Tej nocy czeka go jednak prawdziwa próba ognia na Bernabéu. W poprzedniej rundzie rozegrał przeciwko Królewskim 8 minut, ale dziś ma nadzieję na znacznie więcej. Zawsze jednak gra na stadionie rywala jest czymś bardziej skomplikowanym. Ansu jednak nie boi się wyzwań i już pokazywał w tym sezonie, chociażby przeciwko Valencii na Camp Nou czy przeciwko Interowi na Giuseppe Meazza, że można na niego liczyć.
Dopiero zobaczymy, czy Setién znajdzie dla niego miejsce w jedenastce. Przyjście Braithwaite'a znacznie zwiększa rywalizację w ataku i to Duńczyk mógłby dziś wystąpić w pierwszym składzie. Na ten moment trener Barcelony bardzo na niego liczy. Długie kontuzje Suáreza czy Dembélé oraz odejście Carlesa Péreza dały niemalże wolną rękę Fatiemu, który po nieco gorszym momencie w sezonie mógł z miejsca stać się zawodnikiem wyjściowego składu. Za kadencji Setiéna zagrał w 8 meczach, które od tamtego czasu rozegrała Barcelona i w aż 7 z nich wychodził od pierwszej minuty. Przeciwko Levante był kluczowym ogniwem swojej drużyny i dwoma golami pozwolił jej odnieść zwycięstwo.
Wejście do pierwszego składu nigdy nie jest łatwe. Ansu może być też przecież świetnym rezerwowym i rozwiązaniem na drugą połowę meczu, jeśli Barcelona będzie musiała gonić wynik. W tym sezonie był bardzo ważnym ogniwem swojej ekipy właśnie wchodząc z ławki. W Pampelunie strzelił gola niemalże sekundy po pojawieniu się na murawie, a w Mediolanie był kluczowy w ostatecznym triumfie nad Interem. Niedługo przekonamy się, jaką rolę dziś dla niego widzi Setién.
Komentarze (14)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się