Karim Benzema szuka swojej najlepszej wersji. Tej samej, która przez ostatnie półtora roku robiła wszystko, by utrzymać szanse Realu Madryt na walkę o tytuły. Najlepszy Karim w historii (35 bramek w 2019 roku) nie wystarczył, by załatać pustkę po Cristiano, ale stał się nowym idolem madridismo. Wobec odejścia CR7 do Juventusu, Karim starał się wziąć na swoje barki odpowiedzialność za drużynę. W zeszłym roku brakowało mu wsparcia, podobnie jak w tym, jednak dzięki jego bramkom drużyna wciąż ma szanse w tym najbardziej decydującym dla losów sezonu tygodniu.
Niemniej, Karim zdaje sobie sprawę, że w ostatnich tygodniach drużyna nie notuje dobrych wyników. Co więcej, może to być konsekwencją indolencji strzeleckiej Francuza. Od początku 2020 roku napastnik zdobył tylko jedną bramkę w La Lidze (z Atlético) i jedną w Pucharze Króla (z Realem Saragossa). To bardzo słabe liczby, porównując je chociażby do tych z pierwszej połowy sezonu. Tym bardziej biorąc pod uwagę przypadek Realu Madryt, w którym nie ma zawodników, którzy gwarantowaliby zdobycie co najmniej kilkunastu bramek w sezonie. Po Karimie jest pustynia. Później Sergio Ramos, głównie dzięki rzutom karnym, i Rodrygo, którego Zidane nie powołał na dzisiejsze spotkanie z Manchesterem City.
Benzema przyzwyczaił kibiców, że w Lidze Mistrzów czuje się nadzwyczaj dobrze. Dziś Francuz rozegra 100. mecz w Champions League w barwach Los Blancos, dla których zdobył w tych rozgrywkach 52 bramki. Do tego dorobku należy dorzucić 19 występów i 12 goli w koszulce Lyonu. To liczby, dzięki którym Benzema znajduje się wśród najlepszych zawodników w historii Ligi Mistrzów. Mimo wszystko Karim wie, że musi wspiąć się na wyżyny swoich umiejętności, jeśli chce, by Real wyszedł żywo z tego decydującego tygodnia, w którym mogą rozstrzygnąć się losy drużyny w Lidze i Lidze Mistrzów. Zespół potrzebuje francuskiego napastnika, tak samo, jak Zidane, dla którego Benzema jest kluczową postacią siły ofensywnej zespołu.
Komentarze (25)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się