Real Madryt C przegrał u siebie z CD San Fernando 1:2 w meczu 17. kolejki Tercera División (grupa 7). Podopieczni Abrahama Garcii kończyli mecz w 8.
Początek dzisiejszego meczu należał go gości, którzy kilka razy sprawdzili dyspozycję Adana; raz portero naszej drużyny został wyręczony przez słupek. Końcówka 1. połowy należała jednak do Realu: Thaer wykorzystał podanie Ferrana i pokonał bramkarza San Fernando. Działo się to w 44. minucie meczu.
Bohater pierwszych 45 minut szybko zamienił się w antybohatera. Za brutalne zagranie sędzia, Labrador Casillas, odesłał Thaera do szatni. Było to pierwsza czerwona kartka w dzisiejszym spotkaniu i nie ostatnia. Była to też jedna z nielicznych decyzji arbitra, która nie wywołała kontrowersji na boisku i trybunach...
Młodzi madridistas, mimo gry w 10, dążyli do podwyższenia wyniku - najlepszą okazję miał Rayco, który niestety nie trafił do siatki po raz 11. w tym sezonie. Gola strzelili jednak goście, a konkretnie Alberto, któremu w 77. minucie gry udało się pokonać Adana. Alberto umieszcza piłkę w siatce, a piłkarze Realu zaczynają protestować, gdyż gol padł z ewidentnego spalonego. Protesty skończyły się tym, że Blancos musieli grać w 9, bowiem arbiter wyrzucił z boiska Granero.
Bardzo wyraźna już teraz przewaga San Fernando została udokumentowana w 83. minucie, kiedy to znów Alberto pokonał Adana, ustalając wynik meczu na 1:2.
Nie był to jednak koniec emocji, bowiem „Labrador show” trwał dalej. Sergio Labrador Casillas postawił kropkę nad i w 88. minucie, wyrzucając z boiska Santacruza.
Mimo porażki - pierwszej od 10 meczów - Real Madryt C pozostał liderem grupy 7 Tercera División. Zajmujące 2. pozycję Pegaso zremisowało na wyjeździe z Ciempozuelos 1:1 i traci do lidera już nie 4 a 3 punkty. Następna kolejka w nowym roku. Real Madryt C powalczy na wyjeździe z Moscardo (8.11).
Real Madryt C - San Fernando 1:2
Podopieczni Abrahama Garcii kończą rok jako liderzy grupy 7 Tercera División...
REKLAMA
Komentarze (8)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się