Szkoleniowiec zdecydował się jednak zachować ostrożność i do gry wystawił tercet Kroos-Valverde-James. Za obowiązki Casemiro odpowiadał Urugwajczyk. Rywalem była jednak z najbardziej dynamicznych drużyn w lidze.
Liczby mówią same za siebie: Real Sociedad oddał 10 strzałów, z czego 5 celnych. Efekt: 4 zdobyte bramki. Ta nadzwyczajna efektywność wynikała w znacznej mierze z tego, że goście w sytuacjach strzeleckich znajdowali się na uprzywilejowanej pozycji. Wystarczy wspomnieć, że 3 z 4 goli padły z pola karnego, a strzelcy pozostawali praktycznie bez krycia. Imanol Alguacil w braku Casemiro dostrzegł słabość Królewskich, a za jej wykorzystanie odpowiedzialny był Ødegaard.
Real Madryt tym samym zaliczył w czwartek swoją trzecią porażkę w sezonie po klęskach z PSG i na Majorce. Po raz pierwszy jednak podopieczni Zidane'a ulegli na własnym stadionie. Wszystkie te przegrane mają jeden punkt wspólny: w żadnym z meczów Casemiro i Fede Valverde nie wystąpili w podstawowym składzie. W Paryżu zagrał tylko Brazylijczyk, na Balearach Urugwajczyk zameldował się na boisku w drugiej połowie. W najświeższej z porażek udziału nie wziął zaś Casemiro.
Puchar Króla jest już przeszłością. Teraz można tylko koncentrować się na lidze i Champions League. W niedzielę Real pojedzie do Pampeluny, czyli wyjątkowo gorący dla Królewskich teren. Z ostatnich siedmiu meczów na El Sadar udało się tam zwyciężyć zaledwie dwukrotnie. Każda kolejka do końca stanowić będzie walkę o utrzymanie pozycji lidera. Zidane przeciwko Osasunie z całą pewnością pośle do boju i Casemiro, i Valverde, czyli dwójkę gwarantującą w tym sezonie najlepsze wyniki.
Komentarze (9)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się