Prawnicy byłego już gracza Tottenhamu dwukrotnie spotykali się z przedstawicielami Królewskich i porozumienie było bardzo bliskie domknięcia, jednak Eriksen nie przewidział oporu Daniela Levy'ego, włodarza Kogutów, do negocjacji z Los Blancos latem 2018 roku. Właściciel Tottenhamu żądał wówczas za transfer Duńczyka ponad 100 milionów euro. Dokładnie tak samo było w ostatnim letnim okienku transferowym, choć umowa Eriksena z londyńczykami obowiązywała jeszcze tylko przez jeden sezon.
W biurach na Bernabéu nie chcieli wchodzić w układy z Levy'm, który zawsze był trudnym negocjatorem. Pomimo ogromnego zainteresowania ze strony dyrekcji sportowej i chęci samego Erikesna do przyjścia do Realu Madryt, klub zdecydował się poczekać na lepszą okazję. Ta mogła nadarzyć się tej zimy, jednak wszystkie okoliczności sprawiły, że Eriksen wylądował na Giuseppe Meazza.
Przyjście Zidane'a jeszcze bardziej ostudziło zainteresowanie Duńczykiem. Francuz chciał Pogbę ponad każdego innego zawodnika i zamroził opcję sprowadzenia Eriksena latem ubiegłego roku. Mimo tego Eriksen wciąż czekał na telefon z Madrytu, jednak kolejne tygodnie mijały i wobec braku jakichkolwiek wiadomości piłkarz zdecydował się wybrać opcję Interu.
Ponadto, poza decyzją Zidane'a, który za wszelką cenę chciał sprowadzić Pogbę, pojawiła się możliwość sprowadzenia Donny'ego van de Beeka, co również działało na niekorzyść Eriksena. Dyrekcja sportowa Realu Madryt dużo wyżej ceni wszechstronność Holendra niż wyrafinowany styl gry i wizję reprezentanta Danii.
Komentarze (56)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się