Przed rewanżowym mecz z Paris Saint-Germain atakujący wystąpił w 8 z 17 rozegranych meczów, ale zaliczył zaledwie 255 minut (15,8% możliwych, 21. wynik w ekipie). Jednak od starcia z Francuzami niespodziewanie Hiszpan wrócił na główną scenę: 5 podstawowych jedenastek w 6 meczach i 411 minut na 579 możliwych (71%, 7. wynik w zespole).
Przede wszystkim właśnie z PSG oraz w środowym Klasyku pokazał, że jego futbol wrócił i może pomóc drużynie nawet w najważniejszych meczach. Jego status ani dyspozycja ciągle nie są na poziomie na przykład z finału w Cardiff, ale wydaje się, że Isco dokonał niemożliwego, a przynajmniej czegoś, w co wielu wątpiło i wrócił do gry na odpowiednim poziomie dla Realu Madryt.
W kuluarach mówi się, że 27-latek wszystko wywalczył cierpliwością, ale przede wszystkim codzienną pracą w Valdebebas, którą Zidane ceni najbardziej. Chociaż latem w klubie rozważano wystawienie zawodnika na sprzedaż i czekano na potencjalne oferty, to Zizou cały czas w niego wierzył. Oczywiście rywalizacja w ofensywnej części zespołu, szczególnie po przyjściu Edena Hazarda czy wybuchu Fede Valverde, jest ogromna, ale trener powtarzał, że każdy dostanie szanse i że z Isco nie będzie inaczej.
W najważniejszych czy najtrudniejszych meczach jesieni Isco nikogo nie rozczarował, nawet swoich największych krytyków. Nie tylko próbował kreować grę, ale walczył też w defensywie, dopóki pozwalały mu na to siły. Isco wrócił i wydaje się, że zostanie na dłużej. Motywacji mu nie brakuje, bo jego ostatecznym celem poza trofeami z klubem jest wyjazd na EURO. Do tego potrzeba grania, a Hiszpan od 3 tygodni właśnie to robi.
Komentarze (47)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się