Real Madryt wrócił do regularnego wygrywania i znacząco poprawił jakość gry, jednak zawodnicy wciąż muszą popracować nad jednym aspektem – rzutami wolnymi bezpośrednimi. Królewscy nie zdobyli w ten sposób bramki od niemal roku. W latach 2009-2018 monopol na wszystkie wolne miał Cristiano, lecz po jego odejściu nikt nie przejął pałeczki. Zmieniają się wykonawcy, ale piłka nie wchodzi.
Los Blancos strzelili ostatniego gola po bezpośrednim rzucie wolnym 335 dni temu. Dokonał tego zawodnik, którego już nie ma w drużynie – Dani Ceballoos. 13 stycznia na Benito Villamarín Real Solariego wygrał z Betisem po bramce Andaluzyjczyka. Od tamtej pory posucha. W tym czasie Królewscy wykonywali 24 rzuty wolne z okolic pola karnego. Najwięcej razy próbowali Gareth Bale (8) i Casemiro (4). Najbliższej zdobycia gola był właśnie Walijczyk – 26 listopada w meczu z PSG piłka po jego uderzeniu trafiła w słupek. Z kolei dwie ostatnie próby Casemiro nie powędrowały nawet w światło bramki.
Realowi udało się zdobyć bramkę bezpośrednio z rzutu wolnego w okresie przygotowawczym. Tej sztuki dokonał Rodrygo tuż po wejściu na plac gry w starciu z Bayernem. Niemniej, Brazylijczyk, który z tygodnia na tydzień dostaje coraz więcej minut, nie wykonywał jeszcze rzutu wolnego w spotkaniu oficjalnym.
Liczby Realu Madryt kontrastują z tymi wykręcanymi przez Barcelonę, której przewodzi oczywiście Leo Messi. W ciągu ostatnich 335 dni, w których Królewscy nie potrafili zdobyć bramki bezpośrednio po rzucie wolnym, Argentyńczyk strzelił w ten sposób 8 goli na 46 prób. Sam Messi miał niemal dwa razy więcej okazji do wykonania rzutu wolnego niż cały Real Madryt.
Komentarze (16)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się