Real Madryt może rozpocząć 2020 rok w najlepszy możliwy sposób – jako samodzielny lider La Ligi. Aby jednak tak się stało, musi wyjść żywo z czterech najbliższych meczów, które rozegra na przestrzeni dwóch najbliższych tygodni. Do tej pory Królewscy nie mieli w obecnym sezonie aż takiej kumulacji spotkań. Przed nimi maraton, podczas którego będą mieć maksymalnie cztery dni przerwy między jednym a drugim meczem – 11 grudnia Club Brugge, 15 grudnia Valencia, 18 grudnia Barcelona i 22 grudnia Athletic Bilbao.
Podopieczni Zinédine'a Zidane'a notują obecnie serię 9 meczów z rzędu bez porażki – Galatasaray, Leganés, Betis, Galatasaray, Eibar, Real Sociedad, PSG, Deportivo Alavés i Espanyol. Jest to w ich wykonaniu najlepsza passa w tegorocznych rozgrywkach. Jeśli uda się ją przedłużyć do końca roku, to dobije do 13 spotkań z rzędu. Rekord Zidane'a wciąż byłby jednak bardzo daleko, gdyż najlepszy wynik Francuza to 40 meczów z rzędu bez porażki w 2017 roku.
Szansa dla rezerwowych
Poważniejszy niż początkowo zakładano uraz Edena Hazarda, powtarzające się nieobecności Garetha Bale'a oraz kontuzje Lucasa Vázqueza, Jamesa Rodrígueza i Marco Asensio mogą doprowadzić do tego, że w najbliższych dniach kluczowe role odegrają Vinícius Júnior, Rodrygo, Luka Jović, Mariano i Brahim. Dwójka Brazylijczyków wyszła już w pierwszym składzie na Espanyol, a Brahim otrzymał w tym meczu 10 minut.
Na swój moment wciąż czeka Jović. W podstawowej jedenastce wychodził na Villarreal, Osasunę i Mallorcę, ale te występy nie pozwoliły mu wywalczyć sobie więcej minut. Teraz jednak Zidane będzie musiał dać nieco odpocząć Karimowi Benzemie, co otworzy drzwi również przed 21-letni Serbem.
Komentarze (18)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się