Takefusa Kubo zbierał piłkarskie szlify w La Masíi, słynnej akademii Barcelony. Gdy okazało się, że Katalończycy przeprowadzili jego transfer niezgodnie z prawem, Japończyk wrócił do ojczyzny. Real Madryt uważnie obserwował jego rozwój i w odpowiednim momencie pozyskał jednego z najbardziej utalentowanych zawodników z Azji.
Wczoraj Kubo po raz pierwszy zagrał na Camp Nou, gdzie został wygwizdany. Mimo wszystko nie załamał się i był jednym z najlepszych zawodników Mallorki, do której obecnie jest wypożyczony. Po zakończeniu spotkania, które Barcelona wygrała 5:2, rozmawiał z reporterem stacji telewizyjnej Movistar+.
– To decyzja publiczności. Podjąłem swoją decyzję, a oni mają prawo na mnie gwizdać. Sądzę, że na to zasłużyłem, chociaż byli też tacy, którzy mnie oklaskiwali i to dodało mi otuchy.
– Czy mi przykro? Nie, widzą mnie w ten sposób, jako rywala, nie jako 18-latka, który całkiem dobrze gra w piłkę. Na szczęście byłem w stanie rozegrać 90 minut, zrobiłem wszystko, co mogłem, ale to nie wystarczyło.
Komentarze (9)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się