Napięcie związane z Klasykiem eksplodowało. Zawsze było ogromne, ale po transferze Nikoli Miroticia do Barcelony znalazło się na poziomie dotąd niespotykanym. Gwiazda Barcelony dwukrotnie już doświadczyła trudnego i gorącego przyjęcia w Palacio. Zarówno w finale Superpucharu, jak i w Eurolidze kibice nie byli dla niego łaskawi. Oba mecze wygrał Real Madryt.
Mirotić był ciągle wygwizdywany, za każdym razem, gdy był przy piłce. Nie miał nawet chwili wytchnienia. Słowa „zdrajca” czy „szczur” można było usłyszeć w ogromnej dawce. Kibice nie mogą zawodnikowi wybaczyć tego, że wybrał Barcelonę po powrocie do Europy, mimo że wcześniej spędził osiem lat w Realu Madryt.
Napięta atmosfera panowała również w zespole. Przed meczem jeden z lekarzy Królewskich powiedział, że to jest mecz przeciwko „największej bandzie szczurów w Eurolidze”. Ostatecznie Mirotić nie wytrzymał i po zakończeniu spotkania dał upust swoim emocjom. „Jeszcze zobaczą, jeszcze zobaczą. Zobaczymy, kto się będzie śmiał, kiedy zakończę przygodę z Barceloną”. Napięcie jest ogromne, a przecież Klasyk w tym sezonie będzie rozegrany jeszcze przynajmniej trzykrotnie. W skrajnym przypadku może dojść nawet do dziesięciu kolejnych pojedynków odwiecznych rywali.
Komentarze (4)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się