– Wizyty gigantów? Wszystko jest większe, szczególnie na poziomie medialnym. Wydźwięk takiego meczu jest większy, ale dla drużyny to niczego nie zmienia.
– Podchodzimy do meczu w dobrej formie po wygraniu dwóch meczach z rzędu, co nie jest takie typowe w tej wyrównanej lidze. Wygrywanie jest coraz trudniejsze. Odczucia są jednak dobre przed szóstą kolejną wizytą Realu Madryt. Wydaje się to już rutyną, ale musimy nadawać wartość temu, co tu mamy.
– Cel dla Eibaru jest taki sam jak zawsze: utrzymać się. Wszyscy idziemy w tym samym kierunku. Drużyna, trenerzy, dyrekcja, klub, pani prezes i kibice, wszyscy jasno znamy nasze miejsce.
– Ocena tego sezonu? Oceny wystawiamy sobie w maju. Nasza filozofia to sprzedawanie graczy. Limity płacowe nas duszą i by utrzymywać poziom w zespole, musimy sprzedawać. Ostatniego lata pobiliśmy rekord. Przyszło 6 nowych piłkarzy, ale zawsze aklimatyzacja trochę ich kosztuje. My w dyrekcji musimy trafić z profilem zawodnika i cel to poprawienie ich tutaj, by można było ich sprzedać.
– Real Madryt zawsze traktował nas w wyjątkowy sposób. To nasz przyjaciel. To topowy klub, który dba o wszystkie szczegóły. Relacje prezesów są świetne, a na przykład przy transferze Tejero [dyrektor generalny] José Ángel [Sánchez] wszystko nam ułatwił. Pokazali nam nawet, w jaki sposób pracują w Valdebebas i zawsze odbierają od nas telefon. To dla takich klubów jak Eibar jest wielką pomocą.
– Mecz sprzed roku? To 3:0 nam nie pomoże. Oni będą pamiętać, co się wtedy stało. Będą uważni. Obyśmy mogli to powtórzyć. Ten wynik zapisał się w historii, a tamte trzy punkty pomogły nam osiągnąć nasz cel. Real Madryt jednak poprawia się. Z Betisem też zagrali dobnrze. Widzę, że atakująca trójka wykonuje pressing, do tego świętnie rozgrywają, Hazard uczestniczy w grze... I teraz doszedł Rodrygo. Będziemy cierpieć.
Komentarze (3)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się