Barcelona przegrała na wyjeździe z Levante 1:3. Jedynego gola z rzutu karnego dla Katalończyków strzelił Leo Messi, a dla gospodarzy trafiali Campaña, Mayoral i Radoja. Ten wynik jest co najmniej niespodziewany, ponieważ Blaugrana w pierwszej połowie raczej dominowała nad swoimi rywalami, a w ciągu tak naprawdę kilku minut Levante doprowadziło do wyniku 3:1 i daje to szanse Realowi Madryt na odrobienie straty do obecnego lidera La Ligi i wysunięcia na pierwsze miejsce.
Początek pierwszej połowy był dość trudny. Obie drużyny walczyły jak równy z równym, choć przewagę miała, rzecz jasna, Barcelona. Kontry Levante jednak były bardzo groźne, a środek pola Katalończyków nie funkcjonował najlepiej. W końcu jednak sędzia popełnił błąd i puścił akcje, w której na spalonym był Antoine Griezmann i dosłownie 15 sekund później w polu karnym idiotycznie zachował się Miramón, faulując Semedo. Do piłki podszedł Messi i było 1:0. Na tym wyniku zakończyła się pierwsza połowa, choć dopiero po chwili dostaliśmy dobrą powtórkę, gdzie ewidentny był spalony Francuza. Do ważniejszych do odnotowania kwestii z pierwszej odsłony należy też kontuzja Luisa Suáreza, który schodząc z boiska łapał się za łydkę.
Druga połowa rozpoczęła się jednak z wysokim pressingiem Levante. Sobą nie był Frenkie de Jong, podając niecelnie i tracąc kilkukrotnie w niemądry sposób piłkę. Granotas próbowali zaatakować konkretniej bramkę Ter Stegena, ale ich próby kończyły się niecelnymi uderzeniami bądź rzutami rożnymi. W pewnym momencie jednak zupełnie nie popisała się defensywa Barcelony, tracąc piłkę niemal we własnym polu karnym, a w roli kata wystąpił José Campaña. Remis był jak najbardziej zasłużonym wynikiem, patrząc na przebieg meczu, ale gospodarzom to nie wystarczało. Po chwili również Campaña odebrał piłkę w środku pola, odegrał do Mayorala, a ten z ponad 25 metrów pokonał Ter Stegena fantastycznym strzałem zaledwie dwie minuty po pierwszym trafieniu.
Podopieczni Valverde nie doszli jeszcze do siebie, a Niemiec ponownie musiał wyjmować piłkę z siatki – tym razem po rozegraniu rzutu wolnego do wybitej piłki dopadł Radoja i uderzył z całej siły na bramkę. Futbolówce na drodze stanął jeszcze Busquets, ale nie był w stanie jej zatrzymać i ta zatrzepotała w siatce. Ogromna była euforia na Ciutat de Valencia kiedy stało się niemal jasne, że trzy punkty zostaną w domu. Od tego momentu zawodnicy Dumy Katalonii zupełnie „siedli”, a gospodarze wygrywali niemal każdy pojedynek biegowy. Sędzia raz po raz pokazywał tylko gościom żółte kartki, bo obrońcy nie byli w stanie nadążyć za atakującymi Granotas. Chwilę później jeszcze kontaktowego gola mógł strzelić Leo Messi po bardzo szczęśliwej przebitce, ale okazało się, że kolejny raz tego dnia na spalonym znajdował się Antoine Griezmann. Valverde szukał szczęścia, wpuszczając na boisko Ansu Fatiego, ale młody zawodnik w protokole sędziowskim otrzymał tylko żółtą kartkę.
Levante więc w niesamowicie emocjonujących okolicznościach pokonuje Barcelonę, wygrywając 3:1. Teraz przed Realem Madryt fantastyczna okazja na objęcie prowadzenia w lidze, a biorąc pod uwagę, że Atlético mierzy się jeszcze na wyjeździe z Sevillą, Królewscy mogą zanotować perfekcyjną kolejkę. Trzeba tylko pokonać Real Betis.
Levante UD – FC Barcelona 3:1 (0:1)
0:1 Messi 37' (rzut karny)
1:1 Campaña 61' (asysta: Morales)
2:1 Mayoral 63' (asysta: Campaña)
3:1 Radoja 68'
Levante: Aitor; Miramón, Postigo, Vezo, Clerc; Campaña (87' Cabaco), Radoja, Melero, Bardhi (62' Rochina); Morales (82' Vukčević), Mayoral.
Barcelona: Ter Stegen; Roberto, Piqué, Lenglet, Semedo; Vidal (65' Busquets), De Jong, Arthur (66' Fati); Messi, Suárez (41' Pérez), Griezmann.
|
Górna część tabeli La Ligi 2019/20 |
||||
| Lp. | Drużyna | Mecze | Bramki | Punkty |
| 1. | FC Barcelona | 11 | 29:14 | 22 |
| 2. | Real Madryt | 10 | 21:9 | 21 |
| 3. | Granada CF | 11 | 18:13 | 20 |
| 4. | Atlético Madryt | 11 | 11:6 | 20 |
| 5. | Sevilla FC | 11 | 14:12 | 20 |
| 6. | Real Sociedad | 11 | 18:12 | 19 |
| 7. | Villarreal CF | 11 | 25:16 | 17 |
| 8. | Athletic Bilbao | 11 | 11:7 | 16 |
Komentarze (40)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się