Co za ulga móc w końcu odnieść zwycięstwo w ostatnim meczu z Mallorcą...
Tak. Przełamaliśmy tę negatywną dynamikę, znów poczuliśmy, jak to jest wygrać mecz... Futbol to przede wszystkim stan ducha.
Na świętowanie nie było zbyt dużo czasu – teraz Bernabéu.
Możliwe, że chcielibyśmy odczekać nieco dłużej po tym zwycięstwie, ale zachowujemy spokój.
Przełożenie Klasyku działa na waszą niekorzyść?
Oczywiście. Jedziemy tam mając dwa dni odpoczynku, a oni mieli cały tydzień. Ale takie jest życie.
Real Madryt jest w kryzysie?
Sam chciałbym być w takim kryzysie... Ja tego tak nie widzę.
Tak, ale na trybunach na pewno będzie można wyczuć pewne podenerwowanie.
Wielce prawdopodobne, że jeśli mecz nie będzie się układał po ich myśli, to presja Bernabéu będzie rosła z każdą kolejną minuty. Ale tam jest tak od zawsze.
Wspominaliście w ostatnich dniach wygraną na Bernabéu w 2018 i wyeliminowanie Realu Madryt z Copa del Rey?
Tak, tak, tak. Wspominaliśmy. Może to się powtórzyć.
Ty już byłeś bliski podobnego wyczynu w 2017 roku z Las Palmas.
Na początku przegrywaliśmy. Później odwróciliśmy wynik i wygrywaliśmy już 3:1. Ostatecznie skończyło się remisem. Dlatego też zawsze powtarzam, że w futbolu wszystko jest możliwe.
Aby tam wygrać, trzeba pozbyć się zbytniego respektu wobec Realu Madryt?
Tak właśnie jest. Gdy wyjdziesz na boisko bez przesadnego respektu, to będziesz w stanie zrobić im krzywdę. Jeśli jesteś przestraszony, to normalne, że cię pokonają. Nie mamy nic do stracenia. Trzeba iść na całość.
Gdyby skończyło się goleadą, to byłby to dla was duży cios...
Ale to Real Madryt. Są duże szanse na to, że przegramy. Dlatego mówię, że trzeba iść naprzód, być odważnym. Tak postrzegam futbol. Nie ma znaczenia, czy przegrasz 0:1, czy 0:5.
Jakaś obietnica w przypadku pokonania Realu Madryt?
Nie, żadna... Mogę coś obiecywać, jeśli się utrzymamy.
Komentarze (5)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się