Lewy obrońca potrafił czekać na swój moment. Nadszedł on za kadencji Lopeteguiego. Bask włączył młodego piłkarza do pierwszego zespołu. Ale dopiero za Solariego Reguilón pokazał pełnię ambicji i talentu. Kibice długo mu nie zapomną jego postawy w Klasykach z minionego sezonu, kiedy dzielnie stawił czoło Messiemu i Suarezowi. Miesiąc miodowy zakończył się jednak wraz z powrotem Zidane'a. Francuz po prostu Sergio nie chciał. Nigdy. Być może pewnego dnia dowiemy się, dlaczego. W Europie wieści rozniosły się ekspresowo.
Latem z piłkarzem skontaktował się Juventus. Spotkał się jednak z odmową. Bianconeri chcieli pozyskać Reguilona na zasadzie transferu definitywnego. Zidane dał zielone światło, ale sam piłkarz już nie. Zawsze marzył jedynie o tym, by triumfować w Realu Madryt, dlatego też zgodził się jedynie na wypożyczenie do Sevilli, gdzie u Lopeteguiego jest szczęśliwy jako człowiek i piłkarz. W czerwcu Sergio wróci do Madryt. Jeśli Zidane wciąż będzie trenerem, będzie musiał zmienić o nim zdanie. Reguilón stał się już reprezentantem Hiszpanii, a klub nie zaakceptuje kolejnego kapryśnego skreślenia zawodnika przez Francuza.
Komentarze (36)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się