Eden Hazard nie poleciał z drużyną na Majorkę z powodu narodzin swojego czwartego dziecka. W sobotę rano Zinédine Zidane zwolnił go z obowiązku gry na Son Moix. Po porażce na Majorce i na kilka godzin przed meczem o wszystko w Lidze Mistrzów oczy całego madridismo zwrócone są na Belga, który miał być liderem nowego projektu. Kibice Królewskich zaczynają okazywać pierwsze sygnały zniecierpliwienia, ponieważ do tej pory nie widzieli takiego Hazarda, jakiego oczekiwali. Tego, który czarował w Chelsea i przede wszystkim na ostatnim mundialu w Rosji.
W tym momencie nie ma lepszej scenerii na powrót Hazarda niż Türk Telekom Arena. Real Madryt potrzebuje bardziej niż kiedykolwiek Belga, by wyjść z opresji w Lidze Mistrzów, gdzie dobry mecz zawsze niesie międzynarodowy rozgłos i gdzie Hazard tak naprawdę jeszcze zaznaczył swojej obecności w koszulce Los Blancos. Debiut 28-latka w Champions League z Realem Madryt to 0:3 z PSG, gdzie wielu było rozczarowanych postawą piłkarza. Z kolei w lidze Hazard dopiero łapie rytm po kontuzji z początku sezonu, po której wrócił dopiero na spotkanie z Levante 14 września. Belg zdobył swojego pierwszego gola dla Królewskich w starciu z Granadą tuż przed minioną przerwą na mecze reprezentacji.
Real Madryt potrzebuje lekarstwa i zawodnika, który robi różnicę wobec problemów ofensywnych, kiedy Karim Benzema nie strzela bramki. Bez Bale'a, który doznał urazu w meczu Walii z Chorwacją, to na Hazardzie spoczywać dziś będzie odpowiedzialność łamania schematów w ataku, choć do tej pory rzadko oglądaliśmy tego typu zagrania Belga w bieżącym sezonie. Florentino Pérez sprowadził Edena Hazarda na takie mecze jak ten dzisiejszy z Galatasarayem. By ratować drużynę w najtrudniejszych chwilach. To jego moment – teraz albo nigdy.
Komentarze (11)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się