Atakujący odczuwa ból, ale na zdjęciach jego łydki lekarze nie potrafią dopatrzeć się naderwania włókien. We wtorek stwierdzono, że być może zapalenie tkanek jest za duże, ale sytuacja powtórzyła się w środę. Na ten moment sztab medyczny nie może postawić żadnej diagnozy, więc klub nie wypuszcza żadnego oficjalnego komunikatu. Piłkarz utrzymuje jednak, że odczuwa ból i nie może pracować na pełnych obrotach. Dziennikarze spekulują o powstaniu mikronaderwania mięśnia, ale rezonans jeszcze tego nie potwierdził.
Na razie przekazuje się, że występy Bale'a z Mallorcą i Galatasarayem są już wykluczone. Jeśli Klasyk odbędzie się 26 października, też trudno będzie spodziewać się występu Walijczyka w tym meczu. Niektórzy już przypominają sytuację z września 2017 roku, gdy Bale doznał skurczu mięśnia łydki w meczu z Borussią, po którym wrócił do gry... 2 miesiące później. Co więcej, w powrotnym starciu poczuł ból w łydce i ostatecznie pauzował przez ponad 2,5 miesiąca, a do pierwszej jedenastki wrócił dopiero w styczniu po ponad 3 miesiącach od starcia w Dortmundzie.
Przy tej okazji znowu porusza się temat wrażliwości Bale'a na ból i jego delikatnych reakcji na najmniejsze problemy mięśniowe. Wskazuje się na to, że istnieją różne typy graczy i niektórzy nawet przy mikronaderwaniu czy przeciążeniu są gotowi rozegrać spotkanie, ale Walijczyk musi czuć się w pełni zdrowy i obawia się bólu, przez co jego małe urazy czy jakiekolwiek rehabilitacje wydłużają się. Na dzisiaj nikt nie podaje daty powrotu atakującego do gry, tym bardziej bez ostatecznej diagnozy lekarzy.
Komentarze (8)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się