Luka Jović przybył do Realu Madryt, ponieważ miał być gwarancją goli. W ubiegłym sezonie strzelił ich 27 dla Eintrachtu. Ta liczba przekonała włodarzy Królewskich, by zapłacić za Serba 60 milionów euro, by ten zdobywał bramki w koszulce Los Blancos. Na ten moment trudno jednak nazwać ten transfer udanym, ponieważ Jović nie trafia do siatki, a ostatni raz udało mu się pokonać bramkarza rywali 10 czerwca, gdy Serbowie mierzyli się z Litwinami i wygrali 4:1. Wówczas napastnik strzelił gola w 35. minucie i zszedł z boiska w samej końcówce spotkania. Od tamtego momentu minęły już cztery miesiące i dwa dni.
Żeby przypomnieć sobie ostatnią bramkę zdobytą przez Jovicia w barwach klubowych, trzeba cofnąć się w czasie jeszcze bardziej. Miało to miejsce podczas półfinałowego meczu Ligi Europy z Chelsea. Wówczas Serb strzelił wyrównującego gola, który doprowadził do dogrywki, a później serii rzutów karnych, w której również trafił do siatki.
W lipcu, gdy Jović był już piłkarzem Realu Madryt, pełne przygotowania do sezonu uniemożliwiła mu kontuzja, przez którą rozegrał tylko 90 minut w ciągu trzech meczów. W sierpniu Serb również nie zdobył żadnej bramki, choć w meczu z Realem Valladolid po wejściu z ławki trafił w poprzeczkę. Pierwsze wrześniowe spotkanie rozpoczął zaś w wyjściowym składzie, gdy Królewscy mierzyli się Villarrealem, ale gole strzelał Gareth Bale. Później rozpoczął też od początku mecz z Osasuną, ale premierową bramkę zabrał mu VAR. Po derbach Madrytu nie pojawił się już zaś na boisku. Jović gra na razie niewiele i nie gwarantuje żadnych liczb, ponieważ jego licznik minut bez gola wynosi już 523.
Komentarze (77)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się