Nie ma Realu Madryt bez Casemiro. Zinédine Zidane w ostatnich spotkaniach postawił przede wszystkim na obronę, a kluczową rolę odgrywał w niej Brazylijczyk. Defensywny pomocnik jest niczym mur na polu bitwy, który oddziela rywali od stoperów i gra niemal zawsze. Francuski szkoleniowiec korzysta z jego usług tak chętnie, że Casemiro rozegrał dotychczas 690 z 720 możliwych minut, co oznacza, że w tym sezonie przebywał na placu gry przez 96% czasu. Stał się dla Zizou najważniejszym piłkarzem, który praktycznie nie odpoczywa.
W drużynie jest tylko jeden zawodnik, który może pochwalić się lepszym wynikiem. To Toni Kroos, który na boisku spędził aż 99% możliwego czasu gry. Obaj pomocnicy są dla trenera niezastąpieni. Różnica polega tylko na tym, że miejsce Niemca mogą w teorii zająć Modrić, a nawet Isco, a Brazylijczyk nie ma naturalnego zmiennika, jakim w ubiegłym sezonie był Marcos Llorente. Oczywiście zastępować może go Fede Valverde, ale Urugwajczyk nie oferuje w defensywie aż tak wiele, a na dodatek derby Madrytu zakończył z bólem w łydce.
Ta sytuacja sprawia, że jutro Casemiro ponownie może wybiec w wyjściowej jedenastce i zagrać od pierwszej do ostatniej minuty. Po wygranej nad Osasuną szkoleniowiec Królewskich narzekał, że w obecnych czasach piłkarze muszą rozgrywać co roku po 60 spotkań, a przecież nie są maszynami. W tamtym meczu Zizou zdecydował się na wiele rotacji i zmienił aż ośmiu graczy, ale na murawie i tak przebywać musiał Casemiro.
Brazylijczyk jest też jednym z tych, którzy mają pełne prawo narzekać na tak zwany wirus FIFA. Dwa tygodnie temu zagrał w obu meczach reprezentacji z Kolumbią i Paru, a samolotem musiał przebyć 20 000 kilometrów, by odbyć jeden trening w Madrycie i od razu wrócić do gry. Niebawem sytuacja się powtórzy. Na początku października Brazylia rozegra dwa towarzyskie spotkania w Singapurze i najpierw zmierzy się z Senegalem, a następnie z Nigerią. Trudno przypuszczać, by Tite nie powołał na te mecze pomocnika Realu, w którym widzi przyszłego kapitana swojej drużyny. Najbardziej zaniepokojeni tą sytuacją są oczywiście Królewscy, ponieważ po ostatniej przerwie na kadry kontuzjowani do Valdebebas wrócili już Modrić i Valverde.
Logika podpowiada więc, że jutro Casemiro powinien odpocząć, ale Real nie może też pozwolić sobie na najmniejsze potknięcie po wpadce w Paryżu, więc Zidane może być zmuszony wystawić go ponownie od początku. Pod znakiem zapytania stoi jednak forma psychiczna Brazylijczyka, ponieważ podczas ostatnich derbów napadnięto na jego dom, gdy w środku przebywała jego żona z córką. Jeśli Casemiro nie odpocznie więc jutro, najbliższa przerwa może czekać go dopiero w sobotę, gdy Los Blancos zmierzą się z Granadą.
Komentarze (22)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się