Obecna sytuacja w bramce Królewskich mogłaby być zupełnie inna, gdyby nie osoba Zizou. Zimą 2018 roku działacze ruszyli po Kepę, któremu powoli wygasał kontrakt z Athletikiem. Pierwotnie Bask miał przyjść za darmo w czerwcu, ale kontuzja Keylora zmieniła plany włodarzy. Klauzula wynosiła 20 milionów euro, a Królewscy zgodzili się ją zapłacić.
Porozumienie z golkiperem było całkowite. Brakowało jedynie podpisu. Wtedy jednak do akcji wkroczył Zidane i zablokował transakcję. Dla Kepy był to kubeł lodowatej wody wylany na głowę. Zawodnik poczuł się zdradzony i postanowił nie przechodzić do klubu, w którym nie chce go trener. Następnie zaś przedłużył umowę z Athletikiem, a nowa klauzula wynosiła 80 milionów euro.
Nowy kontrakt nie obowiązywał jednak zbyt długo. Kilka miesięcy później klauzulę postanowiła wpłacić Chelsea. To natomiast otworzyło drzwi do Realu Madryt przed Thibaut Courtois, którego następcą dziś jest właśnie Kepa. Weto Zidane'a wprawiło w ruch domino, którego efektem, niewykluczone, jest także sprowadzenie do do stolicy Hiszpanii Areoli.
Komentarze (19)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się