Dziś Estadio Ramón Sánchez Pizjuán będziemy świadkami pojedynku z prawdziwego zdarzenia na bokach obrony. Sergio Reguilón kontra Ferland Mendy. Pierwszy musiał odejść na wypożyczenie do Sevilli wobec przyjścia Francuza. Dziś piłkarze, którzy w przyszłym sezonie mogą być kolegami w Realu Madryt, po raz pierwszy zagrają przeciwko sobie.
Mendy zaczyna pojawiać się w jedenastkach Zidane'a i z reguły pokazuje się z dobrej strony. Na Sánchez Pizjuán, podobnie jak na Parc des Princes, zagra w pierwszym składzie wobec absencji Marcelo. Królewscy wydali na Mendy'ego, który był osobistą prośbą Zizou, 48 milionów euro.
Z kolei Reguilón jest jednym z odkryć początku sezonu w Sevilli. Defensor rozpoczął sezon w wysokiej formie i jest wiernym odzwierciedleniem tego, co Julen Lopetegui wymaga od swoich bocznych obrońców: grać jak najwięcej na połowie przeciwnika i podchodzić z piłką pod jego pole karne. Dzięki swojej energii canterano szybko zdobył serca kibiców Sevilli.
W wieku zaledwie 22 lat Reguilón pokazuje w stolicy Andaluzji, że może być jednym z najlepszych lewych obrońców w Hiszpanii na następną dekadę. Sevilla z zamkniętymi oczami wykupiłaby go na własność, ale tę opcję wyklucza Real Madryt. Królewscy są świadomi potencjału Reguilóna, dlatego w umowie nie zawarli opcji wykupu. Sergio ma rok na otrzaskanie się z warunkami Primera División, by wrócić na Bernabéu.
Komentarze (30)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się