W futbolu nie ma rzeczy niemożliwych, ale mało prawdopodobne jest, że w najbliższym czasie w Realu Madryt pojawi się piłkarz, który byłby w stanie wyrównać liczby Cristiano Ronaldo. Portugalczyk w 438 meczach w białej koszulce zdobył 451 bramek, co przekłada się na niesamowitą średnią 1,03 gola na mecz. Liczby te znacząco przebijają poprzedniego rekordzistę, Ferenca Puskása, który w 262 meczach zdobył 242 bramki (średnia 0,92). I chociaż porównywanie jakiegokolwiek innego piłkarza Królewskich do portugalskiego cracka nie ma większego sensu, to w ostatnich miesiącach na horyzoncie pojawił się ktoś, kto nawiązuje do tych nieludzkich wręcz statystyk.
W cieniu, z dala od świateł reflektorów swoją pracę regularnie wykonuje Karim Benzema — dziewiątka z duszą dziesiątki. Francuski napastnik w ostatnich 14 meczach bowiem osiągnął liczby, które stawiają go na poziomie Cristiano Ronaldo. Od 10 marca i dubletu w spotkaniu z Realem Valladolid utrzymuje średnią jednej bramki na mecz — w sumie 14 trafień w ostatnich 14 występach w białej koszulce. Benzema zdecydowanie odpowiedział na zaufanie Zinédine'a Zidane'a, zdobywając 8 bramek w ostatnich 8 kolejkach ligowych poprzedniego sezonu. Całe rozgrywki zakończył z kolei z 30 golami na koncie, co jest jego drugim najlepszym wynikiem w karierze. Lepiej było tylko w sezonie 2011/12, gdy u José Mourinho zdobył 32 bramki.
Mimo transferu Luki Jovicia i obecności Garetha Bale'a francuski napastnik nie ma sobie równych w ofensywie Realu Madryt. Obecny sezon La Ligi rozpoczął w podobnym stylu, jak zakończył poprzedni — 4 bramki po 4 kolejkach i utrzymania średnia jednego gola na mecz. Tym samym Benzema zdecydowanie poprawia swoją ogólną średnią odkąd broni barw Królewskich — na ten moment wynosi ona 0,48. Dla porównania w 2009 roku swoją przygodę w Olympique'u Lyon kończył ze średnią 0,45.
Komentarze (38)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się