Julen Lopetegui chciał, by Nacho Fernández był częścią jego projektu w Sevilli. Jednym z priorytetów szkoleniowca drużyny z Sánchez Pizjuán był transfer środkowego obrońcy Realu Madryt. Po wielu rozmowach i negocjachach pomiędzy klubami piłkarz odrzucił ostatecznie ofertę trenera, z którym znał się z reprezentacji Hiszpanii i z którym później spotkał się w drużynie Los Blancos. Po długim namyśle Nacho odmówił i oddalił się od regularnej gry.
Pierwszym zespołem, który zainteresował się sprowadzeniem Hiszpana do siebie, był Inter Mediolan, ale tak jak w przypadku przeprowadzki do Andaluzji, sam zawodnik odmówił. Nacho miał pewne wątpliwości co do swojej przyszłości, ale ostatecznie zdecydował się na pozostanie w Realu na kolejny sezon. Nikt inny nie jest w klubie tak długo jak on. Po raz pierwszy założył białą koszulkę w 2001 roku. Ostatecznie uznał, że to jeszcze nie czas na pożegnanie. Kiepski poprzedni sezon jeszcze bardziej wzmocnił jego motywację do odwrócenia karty.
Po odejściu Pepe z Realu Madryt Nacho stał się trzecim wyborem trenera i w przypadku nieobecności Varane'a czy Ramosa był pewniakiem w pierwszej jedenastce. Po transferze Édera Militão ponownie został stoperem numer cztery. Nie jest to dla niego nowa sytuacja. Pełnił taką rolę przez wiele lat i zaczynał jeszcze za kadencji José Mourinho. Wierzy, że jest w stanie odwrócić kartę i mieć większe zaufanie u Zinédine'a Zidane'a. W trakcie trwania poprzedniego sezonu odnowił umowę, która wiąże go z klubem do czerwca 2022 roku.
Lopetegui chciał sprowadzić Nacho do Sevilli
Wychowanek zdecydował się pozostać w Realu
REKLAMA
Komentarze (20)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się