Neymar, Neymar, Neymar... W ostatnich dniach świat hiszpańskiego futbolu żyje brazylijskim crackiem, który już tego lata ma opuścić PSG. W tym kontekście mówi się o wszystkim – o klubach, o prezesach, o szejkach, o dyrektorach sportowych, o kolegach z boiska, o pieniądzach, o kontraktach, o kibicach... Wydaje się jednak, że w tym wszystkim zapomniano o trenerach.
W tym momencie jedynymi realnymi opcjami dla Neymara są Real Madryt i Barcelona. Zarówno Zinédine Zidane, jak i Ernesto Valverde jeszcze nie wiedzą, czy od przyszłego sezonu będą mieli w swoich szeregach brazylijskiego atakującego, a i tak na wszelki wypadek muszą przyszykować plan na wprowadzenie go do zespołu. Mowa bowiem o piłkarzu, który na pewno będzie zawodnikiem pierwszego składu.
Ultraofensywna Barça
Valverde mógłby postawić na niesamowicie ofensywne ustawienie w postaci 4-2-4. Tym samym z przodu miałby do dyspozycji kwartet stworzony przez Leo Messiego, Luisa Suáreza, Antoine'a Griezmanna i właśnie Neymara. Tym samym za środek pola odpowiedzialni by byli Sergio Busquets i Frenkie de Jong. Oznacza to jednak, że Griezmann i Neymar po prostu musieliby się angażować również w zadania defensywne, aby zachować w drużynie właściwą równowagę.
Przerażające tridente
W pierwszej jedenastce Realu Madryt po prostu musiałoby się znaleźć miejsce dla Edena Hazarda i Neymara. Ta dwójka mogłaby operować w okolicach lewego skrzydła i środka pola. Tym samym Zidane musiałby zrezygnować ze swojego nowego pomysłu z trójką stoperów, stawiając na ustawienie 4-2-3-1. Za środek pola odpowiedzialni by byli Casemiro i Toni Kroos, bardziej z przodu na prawej stronie biegałby Luka Modrić, a za ofensywę totalną odpowiadaliby Karim Benzema, Hazard i właśnie Neymar.
Gdzie miejsce dla Neymara?
Wpływ Brazylijczyka na ustawienia w Madrycie i w Barcelonie
REKLAMA
Komentarze (48)
Musisz być zalogowany, aby dodać komentarz.
Zaloguj się